czwartek, 12 lutego 2009

Oglądamy film...
























Czasami hodowanie kotów przypomina oglądanie filmów.
Każdy film jest o czymś innym, chociaż niektórzy bohaterowie pojawiają się w każdym odcinku.
Każdy opowiada inną, dłuższą lub krótszą historię, ale każdy kończy się tym samym: odejściem kociąt z domu.
Film, który właśnie oglądam, zbliża się do tego momentu.
Pierwsza wyprowadzi się Lilijka. Moja śliczna, kochana dziewczynka. Koteczka, która dużo gada głosikiem skrzypiącym wieczną chrypką, której futerko mieni się różowo-srebrnym odcieniem, której duże oczy już mają ciepły odcień pomarańczowego płomienia. Chuda, długonoga, wszędobylska i szybka. Lilijka szalona, delikatna, czuła i rozpieszczona.
Cieszę się jak zawsze, kiedy kociak wyprowadza się do zakochanego w nim człowieka.
Smutno mi jak zawsze, kiedy muszę pogodzić się z tym, że wspólne noce i dnie nieodwołalnie i na zawsze się kończą.
Na razie jednak, jeszcze przez kilka dni, oglądam ten mój film, który nieubłaganie zbliża się do znajomego końca.

3 komentarze:

ewung pisze...

ależ ona piękna!!

Anonimowy pisze...

niesamowicie piękna kocinka :)

Jaskra pisze...

zjawiskowa :D pozdrawiam, dużo głasków dla kotków!