środa, 7 stycznia 2009

Mruczenie


A ucho bolało mnie jak cholera. Od leków bolał mnie żołądek, a od leżenia plackiem wszystko. Zniecierpliwione moim kręceniem się koty, poszły spać w inne rejony, zostawiając mnie w łóżku samą.
Oliwka przyszła sprawdzić, dlaczego jeszcze nie śpię. Wskoczyła na oparcie kanapy i dłuższą chwilę, jakby nie dowierzała własnym oczom, wpatrywała się intensywnie w ciemność, czy aby na pewno wszystkie miejscówki są wolne.
Gdy tylko stwierdziła, że tak, usadowiła się ostrożnie w zgięciu mojej ręki. Posiedziała chwilę, nadal byłam tylko ja i ona. Z cichym sapnięciem położyła się.
Pogłaskałam ją po główce a one włączyła mruczenie. Silne, wibrujące, głośne.
Mruczała, mruczała.... i pomalutku, od tego terkotu wpadło w rezonans moje łóżko, potem pokój, potem noc a na koniec mruczał cały świat.
Nie wiem kiedy zasnęłam, ale tej nocy nic mnie nie bolało.

1 komentarz:

Marta pisze...

Niesamowity blog - aż serce w środku rośnie...