<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182</id><updated>2012-02-06T22:13:20.945+01:00</updated><title type='text'>SCARDINIUS story</title><subtitle type='html'>Postaram się opisać życie z kotami cornish rex na co dzień i od święta. Pokazać, że koty hodowlane tak naprawdę nie różnią się od innych. Więcej zdjęć bohaterek (i bohaterów) moich opowiastek można obejrzeć w naszych albumach:
http://picasaweb.google.com/Scardinius</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>43</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-8047799317046634750</id><published>2012-02-06T22:11:00.001+01:00</published><updated>2012-02-06T22:13:20.949+01:00</updated><title type='text'>One More Time Scardinius*Pl</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-WXnJUICOPO8/TzBCXKPVEtI/AAAAAAAAW7c/kTkPMVCFkpY/s1600/bati.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 298px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-WXnJUICOPO8/TzBCXKPVEtI/AAAAAAAAW7c/kTkPMVCFkpY/s400/bati.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706133693531493074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Żegnaj piękny kocie.&lt;br /&gt;To nie tak miało być.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-8047799317046634750?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/8047799317046634750/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=8047799317046634750' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/8047799317046634750'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/8047799317046634750'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2012/02/one-more-time-scardiniuspl.html' title='One More Time Scardinius*Pl'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-WXnJUICOPO8/TzBCXKPVEtI/AAAAAAAAW7c/kTkPMVCFkpY/s72-c/bati.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-7551202833053353139</id><published>2011-02-22T09:15:00.003+01:00</published><updated>2011-02-22T09:28:01.055+01:00</updated><title type='text'>Hodowczynią być</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-GUfQfc-QqVA/TWNx6l1CLvI/AAAAAAAAQ3k/YQIwT6XHzQ0/s1600/0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 222px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-GUfQfc-QqVA/TWNx6l1CLvI/AAAAAAAAQ3k/YQIwT6XHzQ0/s400/0.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5576426015015710450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jedziesz z kotką na krycie pełna  nadziei, potem 21 dni jak na szpilkach czekasz, czy różowe sutki potwierdzą , że masz na co czekać.&lt;br /&gt;Dopieszczasz kotkę, karmisz, znosisz cierpliwie jej humory i namolność. Patrzysz, jak jej brzuch się powiększa i przy każdej okazji przykładasz do tego brzucha dłonie, żeby poczuć życie w jego wnętrzu, zastanawiając się, jakie tym razem będą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu nadchodzi ten dzień.&lt;br /&gt;Rodzą się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem się trzęsiesz, czy grubną jak należy i z drżeniem serca obserwujesz codzienne wskazania wagi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem otwierają oczy i zaczyna się piękny czas, niekiedy zaprawiony łzami i nerwami przy każdej biegunce, zadrapaniu oka, upadku z drapaka zakończonym stłuczoną łapką.  Ale więcej jest uśmiechów, bo chociaż widziałaś to już dziesiątki razy, nadal cię wzruszają dopiero co otwarte oczka, kroki na chwiejnych łapkach, niezdarne podskoki, mniej czy bardziej udane próby wyczyszczenia mini pazurków czy odgryzienia ucha bratu albo ogonka siostrze. I wiesz, że te widoki nigdy Cie nie znudzą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śpicie pod tą samą kołdrą, razem idziecie rano do łazienki i razem gasicie wieczorem ostatnie światła, bo kiedy one są w domu, pierwsza wstajesz i ostatnia kładziesz się spać, żeby obrobić żłobek i spędzić z nimi jak najwięcej czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem zaczynają się rezerwacje, po 1000x się zastanawiasz, czy wybierasz właściwych ludzi, bo ta decyzja to decyzja o całym dalszym życiu kotka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem szczepienia, kastracje, czas pędzi i  te zamówione zaczynają się wyprowadzać, a Ty głaszczesz te ze statusem ‘dostępny’  odganiając myśli, że zostaną Ci na zawsze, bo w skrytości ducha cieszysz się nierozsądnie, że możesz  jeszcze z nimi pobyć, zanim wspólne dni i noce skończą się na zawsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem rozdzwaniają się telefony i o nie, te ostatnie,  i cieszysz się, że znowu miałaś rację i warto było czekać na najlepszy dom.&lt;br /&gt;Tylko nie wiem czemu, głupia kobieto, w całej tej radości masz ściśnięte gardło i przełykasz łzy?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-7551202833053353139?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/7551202833053353139/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=7551202833053353139' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/7551202833053353139'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/7551202833053353139'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2011/02/hodowczynia-byc.html' title='Hodowczynią być'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-GUfQfc-QqVA/TWNx6l1CLvI/AAAAAAAAQ3k/YQIwT6XHzQ0/s72-c/0.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-2028837560700505438</id><published>2011-01-23T19:07:00.004+01:00</published><updated>2011-01-23T19:44:09.292+01:00</updated><title type='text'>Jak pies z kotem</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/TTxyiBcFYwI/AAAAAAAAQgE/iPvwzhkAWuU/s1600/0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 259px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/TTxyiBcFYwI/AAAAAAAAQgE/iPvwzhkAWuU/s400/0.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5565449168350438146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Szczeniaka planowałam około połowy roku, żeby w domu nie było kociąt, żeby było już ciepło i żeby cały czas poświęcić psiakowi.&lt;br /&gt;Ale znalazłam Su i wiedziałam, ze to ona. Że to nasz piesek.&lt;br /&gt;Chociaż czas nie był dobry.&lt;br /&gt;W domu szóstka ośmiotygodniowych kociąt, tuż przed pierwszym szczepieniem.&lt;br /&gt;Za oknami sroga zima.&lt;br /&gt;I kocice, które w czasie, gdy w domu są kociaki, nie są życzliwe nastawione do wszelakich intruzów.&lt;br /&gt;Długo biłam się z myślami, rozważałam wszelkie za i przeciw, starałam się wyobrazić sobie najgorsze możliwe scenariusze wprowadzenia szczenięcia, a, że wyobraźnię mam bogatą, decyzja była bardzo trudna.&lt;br /&gt;Jednak serce nie sługa i po rozmowach z hodowczynią naszej Su zapadła decyzja: bierzemy sunię.&lt;br /&gt;Pierwsze dni nie były łatwe i bardzo wszyscy pilnowaliśmy kocice, by nie zrobiły żadnej krzywdy rozbrykanej, sześciomiesięcznej grzywaczce.&lt;br /&gt;Obserwowałam zwierzyniec i ze zdumieniem stwierdziłam, że to, co uważałam za największy problem, czyli maluchy w domu, okazało się tym, co ogromnie ułatwiło integrację szczeniaka z kocim stadkiem.&lt;br /&gt;Dzieci kocie i psie dogadały się błyskawicznie.&lt;br /&gt;Maluchy ciekawskie, radosne, przyjacielsko nastawione szybko nauczyły się 'innego stwora', odmiennej mowy ciała, znaczenia wydawanych dźwięków i wzajemnej delikatności.&lt;br /&gt;Dorosłe kocice jakoś tak siłą rozpędu przyjęły do wiadomości, że psina nie jest groźna i łatwo ją utrzymać w ryzach.&lt;br /&gt;Teraz już Sushi uwielbia kociaki, a kociaki ją.&lt;br /&gt;Niedługo maluchy zaczną się wyprowadzać do nowych domów i jestem pewna, ze Su będzie bardzo tęsknić za swoimi małymi przyjaciółmi.&lt;br /&gt;Bo u nas w domu, jak pies z kotem oznacza więcej niż w przyjaźni.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-2028837560700505438?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/2028837560700505438/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=2028837560700505438' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/2028837560700505438'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/2028837560700505438'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2011/01/jak-pies-z-kotem.html' title='Jak pies z kotem'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/TTxyiBcFYwI/AAAAAAAAQgE/iPvwzhkAWuU/s72-c/0.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-4757852275922980878</id><published>2010-12-27T22:44:00.005+01:00</published><updated>2010-12-27T22:57:24.565+01:00</updated><title type='text'>Okropniaste Święta</title><content type='html'>W tym roku Mikołaj straszliwie oszukał kocice.&lt;br /&gt;Po pierwsze: nie miał czerwonego, mikołajowego stroju, tylko granatowy, z czerwonymi wstawkami.&lt;br /&gt;Po drugie: nie miał siwej, nobliwej brody, tylko rozczochraną, niepoważną grzywkę.&lt;br /&gt;Po trzecie: nie robił ho ho hooo tylko dziam! dziam! dziam!&lt;br /&gt;Po czwarte: nie przyniósł żadnych prezentów, a nawet gorzej, pozabierał kocicom zabawki, powyżerał z miseczek i zajął ulubione miejscówki.&lt;br /&gt;A po piąte i najokropniejsze: nie zniknął po Świętach, jak porządny Mikołaj ma w zwyczaju.&lt;br /&gt;On się po prostu zalęgł w kocim domu na stałe!&lt;br /&gt;Co prawda kilka razy dziennie opuszcza dom, ale (zdaniem kocic) niestety zawsze wraca.&lt;br /&gt;Wraca coraz bardziej radosny, coraz bardziej zadomowiony, coraz bardzie spoufalający się z kocicami.&lt;br /&gt;Szok i zgroza.&lt;br /&gt;Strach pomyśleć, jaki Mikołaj przyjdzie za rok.&lt;br /&gt;A Mikołaj najwyraźniej czuje się już jak u siebie.&lt;br /&gt;A może to wcale nie jest Mikołaj?!&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/TRkLcn9LEBI/AAAAAAAAQTM/kxaFV9PLBTk/s1600/0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 241px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/TRkLcn9LEBI/AAAAAAAAQTM/kxaFV9PLBTk/s400/0.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5555484201728020498" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-4757852275922980878?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/4757852275922980878/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=4757852275922980878' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/4757852275922980878'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/4757852275922980878'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2010/12/okropniaste-swieta.html' title='Okropniaste Święta'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/TRkLcn9LEBI/AAAAAAAAQTM/kxaFV9PLBTk/s72-c/0.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-420494723036591779</id><published>2010-10-19T21:20:00.002+02:00</published><updated>2010-10-19T21:32:18.347+02:00</updated><title type='text'>Pani Kicia była chora (...)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/TL3yBAM6YZI/AAAAAAAAP08/1uLcO28VH84/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 301px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/TL3yBAM6YZI/AAAAAAAAP08/1uLcO28VH84/s400/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5529842016528785810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Oliwcia postanowiła zostać śpiewaczką.&lt;br /&gt;Albo oratorką.&lt;br /&gt;Nie wiem dokładnie.&lt;br /&gt;W każdym razie trenowała tak pilnie, że straciła głosik.&lt;br /&gt;Gdy otwiera pyszczek słychać khkhkhhhhhheeeeeeeeeee.&lt;br /&gt;Zapakowałam więc Oliwcię i pojechałyśmy do Pani Wet.&lt;br /&gt;Nie była Olcia wcale zadowolona z tej wizyty.&lt;br /&gt;Kurczyła swoją włochatą osobę udając, ze jej wcale nie ma, ba próbowała nawet uciec do zamkniętego transporterka, ale kratka za mocno trzymała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pani Wet obejrzała, osłuchała, kazała otworzyć pysio, włożyła szpatułkę do środka (!)&lt;br /&gt;Pokręciła głową.&lt;br /&gt;Westchnęła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaordynowała antybiotyk w szyjkę i steryd w zadek.&lt;br /&gt;Dała do domu tabletki na 7 dni.&lt;br /&gt;I scanomune na 10.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siedzi Olcia na bimbayu i nie jest zadowolona.&lt;br /&gt;W ogóle się dzisiaj nie będzie odzywać, skoro za chrypkę kłują ze wszystkich stron.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że olciowy dobry humor wróci wcześniej, niż głos.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-420494723036591779?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/420494723036591779/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=420494723036591779' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/420494723036591779'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/420494723036591779'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2010/10/pani-kicia-bya-chora.html' title='Pani Kicia była chora (...)'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/TL3yBAM6YZI/AAAAAAAAP08/1uLcO28VH84/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-7437282867986667786</id><published>2010-08-14T00:20:00.007+02:00</published><updated>2010-08-14T00:45:10.311+02:00</updated><title type='text'>[']</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/TGXJW8cA2zI/AAAAAAAAPdo/1XfpkiZDzFI/s1600/0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 228px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/TGXJW8cA2zI/AAAAAAAAPdo/1XfpkiZDzFI/s400/0.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5505027515548228402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wszystko co napiszę, wydaje się banalne jeśli ktoś Cię nie widział.&lt;br /&gt;Jakim rozkosznym byłeś kociątkiem.&lt;br /&gt;Jak reagowałeś na dotyk ludzkiej ręki zanim jeszcze otworzyłeś oczka.&lt;br /&gt;Jak machałeś łapeczkami gdy Cię gładziliśmy po brzuszku.&lt;br /&gt;Jak się nadstawiałeś do całowania.&lt;br /&gt;Jakie miałeś długie łapki i ogonek.&lt;br /&gt;Jak ziewając wystawiałeś różowy języczek.&lt;br /&gt;Jak dreptałeś na brzeg kojca czekając żeby ktoś do Ciebie podszedł.&lt;br /&gt;Jak mądrze patrzałeś tymi swoimi wielkimi zdziwionymi oczyskami.&lt;br /&gt;Jak raz zacząłeś czyścić sobie pazurki i zasnąłeś z małą kocią rączką włożoną do buzi.&lt;br /&gt;Jak boleśnie mi przypomniałeś że czasem zrobić wszystko to i tak zrobić za mało.&lt;br /&gt;Bo się przegrywa.&lt;br /&gt;Jak nie umiem się z Tobą pożegnać więc może chociaż tak.&lt;br /&gt;Żegnaj Niebieski Okruszku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-7437282867986667786?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/7437282867986667786/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=7437282867986667786' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/7437282867986667786'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/7437282867986667786'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2010/08/blog-post.html' title='[&apos;]'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/TGXJW8cA2zI/AAAAAAAAPdo/1XfpkiZDzFI/s72-c/0.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-4219351949689646171</id><published>2010-07-16T21:42:00.003+02:00</published><updated>2010-07-16T22:00:37.847+02:00</updated><title type='text'>Dozwolone od lat 18</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/TEC6XEUCX5I/AAAAAAAAPZc/YivVgOUoHWs/s1600/0.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 311px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/TEC6XEUCX5I/AAAAAAAAPZc/YivVgOUoHWs/s400/0.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5494596450849546130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ta randka, tak jak poprzednie, była starannie zaplanowana.&lt;br /&gt;Ruja nadeszła w niedzielę, przy akompaniamencie cichego wrrrrrrrrrrrrrrrrt... i trrrrrrrrrrrrrrryt.... a do wtorku Blue już wyła gardłowym uuuaaaooooooo niezależnie od pory dnia czy nocy. W każdym miejscu: na łóżku, na podłodze, na pralce, a najchętniej pod drzwiami. Bo a nóż za nimi znajduje się jakiś przystojny kocur, który może ulżyć kotce w wielkiej potrzebie?&lt;br /&gt;Co by o Blue nie powiedzieć, maniery ma iście królewskie. Ale nie w rui.&lt;br /&gt;W rui królowa zmienia się w ladacznicę, zorientowaną tylko na jedno: SEX!&lt;br /&gt;W przeciwieństwie do innych kotek Blue na randkach nie syczy, nie tłucze kocura, nie używa wulgaryzmów, a krycie odbywa się bezgłośnie. &lt;br /&gt;Przyjeżdża do domu schadzek, wychodzi z przenoski i patrzy na kocura: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;oto jestem, do roboty, chłoptasiu!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Tym razem było inaczej. Z nerwami zszarpanymi przez występy wokalne roznamiętnionej Blue, zaraz po pracy wsiadłam w samochód, zapakowałam chętną damę i wyruszyłam do Warszawy. &lt;br /&gt;Ta randka od innych różniła się tym, ze kandydat na ojca był dziewicą. Nie byłam do końca przekonana, czy młodziutki kocur mający fiu-bździu w głowie jest już dość dorosły na te sprawy, ale stwierdziłam, ze tak doświadczona i chętna kotka jak Blue, będzie idealną kandydatką, żeby sprawdzić jego możliwości.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;CDN&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-4219351949689646171?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/4219351949689646171/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=4219351949689646171' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/4219351949689646171'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/4219351949689646171'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2010/07/ta-randaka-tak-jak-poprzednie-bya.html' title='Dozwolone od lat 18'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/TEC6XEUCX5I/AAAAAAAAPZc/YivVgOUoHWs/s72-c/0.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-949544190461818678</id><published>2010-04-13T19:37:00.003+02:00</published><updated>2010-04-13T19:46:19.183+02:00</updated><title type='text'>W ciemności</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/S8SsVMfqlHI/AAAAAAAAO5o/mQsB-IGuQ_4/s1600/0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 245px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/S8SsVMfqlHI/AAAAAAAAO5o/mQsB-IGuQ_4/s400/0.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5459678128411153522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ciemność pokoju rozjaśniał tylko ekran telewizora, na którym nieszczęsne niedobitki pasażerów Posejdona walczyły o przetrwanie.&lt;br /&gt;Leżałam na boku obserwując ich zmagania, a na kołdrze, wciśnięta w mój brzuch leżała Jamie.&lt;br /&gt;Głowę i łapki oparła o moją dłoń, przytulona, zrelaksowana, ale nie spała, jakby koniecznie chciała się przekonać, czy rozbitkom się uda wydostać ze statku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po kilkunastu minutach przyszła Zgredka. Zmęczyła się bieganiem za kauczukowa piłeczką i wygarnianiem jej co chwila z pod jakiegoś mebla. Wskoczyła na kołdrę i bezceremonialnie wpakowała się jednocześnie na mnie i na Jamie. Zwinęła się w kłębuszek, liznęła starszą siostrę po głowie, przymknęła złote oczy i włączyła silny i dźwięczny, zgredkowy motorek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bibi przyszła tylko małą chwilkę po Zgredzi. Chciała jak zawsze wejść pod kołdrę, ale nie mogła, bo na kołdrze leżała jej córka z Miss J. &lt;br /&gt;Bi próbowała wepchnąć nos i wsunąć się na swoje miejsce, ale zrozumiała, że nie da rady. Usiadła w zgięciu mojej ręki i zabuczała gniewnie. Posiedziała chwilę pufając ze zdenerwowania przez wilgotny nos, po czym nagle, jakby jej się skończył zapas pufiącego powietrza, polizała mnie serdecznie po nosie i przytuliła się do mojej twarzy, terkocząc bezgłośnie nosowym mruczeniem, które można rozpoznać wyłącznie po lekkiej wibracji kota.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniec końców nie wiem, kto na Posejdonie ocalał, a kto przepadł w odmętach oceanu. I nie wiem, czy Jamie dotrwała do zakończenia filmu.&lt;br /&gt;Rano, gdy telefon wyrwał mnie ze snu informując, że pora wstawać, wszystkie kocice leżały na swoich miejscach. Diabeł na poduszce, Bibi na moim brzuchu, Jamie na nogach na kołdrze, Zgredzik tuż obok, ale pod kołdrą.&lt;br /&gt;Małe, ciepłe, jedwabiste, umięśnione rexowe ciałka, towarzyszące mi wiernie każdej nocy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-949544190461818678?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/949544190461818678/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=949544190461818678' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/949544190461818678'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/949544190461818678'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2010/04/w-ciemnosci.html' title='W ciemności'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/S8SsVMfqlHI/AAAAAAAAO5o/mQsB-IGuQ_4/s72-c/0.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-1318541504797595321</id><published>2010-03-14T21:17:00.007+01:00</published><updated>2010-03-14T23:29:59.582+01:00</updated><title type='text'>&gt; 50 i wspomnienie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/S51HyoPhpqI/AAAAAAAAO00/SCUfkkuOPTc/s1600-h/0.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 254px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/S51HyoPhpqI/AAAAAAAAO00/SCUfkkuOPTc/s400/0.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5448590059309737634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Bibi rodząc siedmioro kociąt sprawiła, że liczba maluchów urodzonych w naszej hodowli przekroczyła 50 kociaków.&lt;br /&gt;Ale tak naprawdę było ich więcej, tylko nie było im dane zostać kotami.&lt;br /&gt;Pozostały na zawsze kociątkami, czasem większymi, czasem mniejszymi.&lt;br /&gt;Choć staram się tego nie rozpamiętywać, pamiętam każde z nich.&lt;br /&gt;Tego, dla którego droga na ten świat okazała się zbyt trudna i nie umiałam go już ściągnąć na tę stronę tęczy.&lt;br /&gt;I tego, który urodził się tak maleńki, że przeżył tylko 20 minut i zasnął cichuteńko, na zawsze w moich dłoniach.&lt;br /&gt;I Egonka, który walczył o życie tak dzielnie, że do dzisiaj nie rozumiem, dlaczego przegrał.&lt;br /&gt;I małego Hadesa, który w trzecim tygodniu życia przegrał walkę z zapaleniem płuc.&lt;br /&gt;I tłuściutką owieczkę First Lady, która odeszła niespodziewanie, w ciągu kilku godzin mając 3 dni.&lt;br /&gt;I Franka, który jako maluch wyrwany ze szponów śmierci dostał od losu rok cudownego życia i został pokonany przez sepsę w momencie, gdy wydawało się, że już wszystko idzie ku lepszemu.&lt;br /&gt;Rzadko się o tym mówi, ale śmierć kociąt jest częścią hodowli.&lt;br /&gt;Częścią bolesną, mokrą od wylanych łez i ciężką od bezsilnej rozpaczy, kiedy trzeba się pogodzić z tym, ze to już koniec.&lt;br /&gt;Teraz, wspominając maluchy, które straciłam nie płaczę.&lt;br /&gt;I chociaż każda śmierć była obezwładniająco gorzka to cieszę się, że właśnie ja mogłam spędzić z nimi te krótkie chwile, które były im dane. &lt;br /&gt;Moje tęczowe kotki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-1318541504797595321?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/1318541504797595321/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=1318541504797595321' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/1318541504797595321'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/1318541504797595321'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2010/03/50-i-wspomnienie.html' title='&gt; 50 i wspomnienie'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/S51HyoPhpqI/AAAAAAAAO00/SCUfkkuOPTc/s72-c/0.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-5376310499024843521</id><published>2010-02-26T16:26:00.003+01:00</published><updated>2010-02-26T16:33:57.781+01:00</updated><title type='text'>Tęsknoty</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/S4fo2qMtTlI/AAAAAAAAOv0/wj5856kq-k8/s1600-h/0kotki.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 228px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/S4fo2qMtTlI/AAAAAAAAOv0/wj5856kq-k8/s400/0kotki.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5442574700438703698" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zawsze mi smutno, jak maluchy odchodzą do nowych domów, ale za siedmioraczkami Bi tęsknię wyjątkowo długo i dotkliwie.&lt;br /&gt;Dziwne to, bo wszystkie są u ludzi, z którymi mam stały i częsty kontakt, są maile, zdjęcia, telefony, informacje, opowiastki, zachwyty kociakami.&lt;br /&gt;A mimo to tęsknię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tęsknię za Miniaczkiem. Za kociątkiem, które było szkieletowatym, cherlawym zamorkiem, które w moich rękach i na moich oczach wyrosło na stworzenie piękne, sprytne i tak bardzo, strasznie, aż do bólu kochane i samo sercem całym kochające.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tęsknię za Batmankiem, za jego radosnym usposobieniem, przebojowością i urodą, która nieustająco cieszyła moje oczy.  Za małym, wąsato-brodatym muszkieterem, który dał mi tyle radości i tyle uśmiechów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tęsknię za Rudym Bestią. Chłopcem złotem malowanym, który był moim kotkiem doskonałym. Pięknym, mądrym, grzecznym, o słodkim charakterze, jedwabnym futerku, który z taką widoczną radością celebrował nasze sam-na-sam, wtulając się we mnie z całych sił, patrząc mi w oczy mądrym, zakochanym wzrokiem i mrucząc tylko dla mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tęsknię za Bluniem, chłopcem z prawie czerwonymi plamkami, którego wielką ozdobą całkiem niespodziewanie okazały się cudowne oczy o barwie błękitnego lodu. Za Bluniem, który był mistrzem w śpiewaniu miłosnych mruczanek i nie przepuścił żadnej okazji do wdrapania się na mój kark i ucięcia tam sobie drzemki, żywy, cieplutki, odstesowujący okład z kotka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tęsknię za Kruniem. Ach, jak mi brakuje jego towarzystwa podczas porannej krzątaniny! No owszem, zawsze mam kocie towarzystwo, ale nikt nie tarza mi się po stopach, nikt nie obgryza  palców i nie krzyczy ponaglająco domagając się natychmiastowej pieszczoty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedługo wyprowadzi się O-dżej i wiem, że jego też mi będzie długo i dotkliwie brakować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale najgorzej będzie ze Zgredką. Zgredka na razie nie znalazła swojego człowieka. Nie chcę nawet myśleć, jak bardzo będzie mi brakować wielkich uszu wystających obok mnie z pod kołdry. Wpatrzonych we mnie uważnie bursztynowych oczu. Smukłego ciałka prężącego się na długich łapkach, kiedy cos do niej mówię, kolorowego ogonka, który ciągle tańczy i żyje własnym życiem. Białego kłębuszka zwiniętego ufnie na kolanach i grzbieciku wciskającego się w dłoń podczas głaskania. &lt;br /&gt;Ach Zgredziku kochany.  &lt;br /&gt;Jak dobrze, że ciągle mogę się cieszyć codziennym byciem z Tobą. &lt;br /&gt;Jak źle, że jeszcze nikt Cię nie zabrał, ja wiem, jakie będą potem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;tęsknoty&lt;/span&gt;.....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-5376310499024843521?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/5376310499024843521/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=5376310499024843521' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/5376310499024843521'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/5376310499024843521'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2010/02/tesknoty.html' title='Tęsknoty'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/S4fo2qMtTlI/AAAAAAAAOv0/wj5856kq-k8/s72-c/0kotki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-2412705311020428825</id><published>2010-01-20T19:39:00.003+01:00</published><updated>2010-01-20T19:44:00.007+01:00</updated><title type='text'>Krunio mrunio wariatunio</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/S1dOMCx111I/AAAAAAAAOqI/tU72tp2TLvA/s1600-h/0.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 278px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/S1dOMCx111I/AAAAAAAAOqI/tU72tp2TLvA/s400/0.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428893844629739346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;style type="text/css"&gt;  &lt;!--   @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm }   P { margin-bottom: 0.21cm }  --&gt;  &lt;/style&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Myślisz Emilio, ze Kruczek to popierdółka?&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Ha! Nic podobnego.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Krunio to monster. Przytulakowy potwór. Terrorysta i mistrz wymuszeń.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Kruczek mający ochotę na głaskanie ma opracowany wieloetapowy PLAN, który zawsze kończy się sukcesem.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Stoisz sobie człowieku spokojnie i robisz makijaż, nie zwracając w ogóle uwagi na miłośnie nastrojonego Krunia.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Wtedy następuje  &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;ETAP 1 Kruczuś podchodzi i zaczyna ocierać się o człowieka łydki głośno mrucząc. Jeśli nie ma żadnych efektów wtedy mamy:&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;ETAP 2 Kruczuś zaczyna się tarzać po stopach człowieka i mruczeć jeszcze głośniej, jeśli to nie pomaga to kończą się metody łagodnej perswazji, a zaczyna:&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;ETAP 3 Kruczuś postanawia odgryźć człowiekowi stopę, a przynajmniej upolować ją i zabić. To jest etap, kiedy nawet najbardziej oporny człowiek MUSI zareagować, więc nadchodzi:&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;ETAP 4 człowiek schyla się, żeby ocalić stopę i odgonić natręta, ale Kruczuś wywala brzuch do góry i wtedy jest:&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;ETAP 5 rozczulony człowiek podnosi do góry Kruczusia, który natychmiast wczepia się w ramię i mrucząc jak traktor tuli się ile wlezie, a w jego roześmianych oczkach widać niewypowiedziane pytanie: a nie można tak było od razu?!&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-2412705311020428825?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/2412705311020428825/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=2412705311020428825' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/2412705311020428825'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/2412705311020428825'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2010/01/krunio-mrunio-wariatunio.html' title='Krunio mrunio wariatunio'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/S1dOMCx111I/AAAAAAAAOqI/tU72tp2TLvA/s72-c/0.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-3894746324250446337</id><published>2010-01-07T17:19:00.008+01:00</published><updated>2010-01-08T08:30:40.653+01:00</updated><title type='text'>Czarno biały świat</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/S0YNpSnivwI/AAAAAAAAOnE/CS-JIsaOJSY/s1600-h/1.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; DISPLAY: block; HEIGHT: 335px; CURSOR: pointer" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5424037804237831938" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/S0YNpSnivwI/AAAAAAAAOnE/CS-JIsaOJSY/s400/1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Niektórzy są piękni tak po prostu.&lt;br /&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm"&gt;Rodzą się piękni, są pięknymi niemowlakami, dziećmi, potem są piękną młodzieżą, dorosłym i do końca zachowują urodę jako piękni staruszkowie.&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm"&gt;Takim właśnie farciarzem jest Batman. Był pięknym, monochromatycznie doskonałym noworodkiem i nie zaliczył jak dotąd słabszego okresu w swoim rozwoju.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm"&gt;Do tego wydaje mi się być świadomym swojej urody, jak piękne dziecko, przyzwyczajone do tego, że wszyscy na nie reagują uśmiechami, słodkimi słówkami i pieszczotami.&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm"&gt;Wszystkie te wyrazy uznania Batman traktuje jako należne mu w sposób oczywisty, pławi się w ich ciepełku, i chociaż czasem próbuje udawać, że mu wcale a wcale na nich nie zależy, to jednak pogłaskany, zawsze wciska grzbiecik w głaszczącą go dłoń. To chyba przez to nieustanne okazywanie mu uczuć Batmanek wyewoluował z pozycji słodkiego pierdoły na pozycję słodkiego kociaka mającego swoje zdanie na każdy temat.&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm"&gt;On pierwszy poczuł w sobie zew lwiej krwi i zaczął groźnie warczeć nosząc w pyszczku upolowane zabawki i nad talerzykiem z wołowiną, on jeden potrafi groźnie prychnąć nie otwierając ust. Jednocześnie jest tak uroczy, miły, mruczący i pieszczotliwy, że trudno go minąć nie całując wąskiej główki lub zawadiacko umazanego czernią pysia.&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm"&gt;Batman z dumą nosi swoje piękne uszy, długi ogon, z wdziękiem stawia smukłe łapki o okrągłych stópkach i potrafi zajrzeć w oczy tak, że serce topnieje jak wosk. Piękny, elegancki, bikolor idealny.&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm"&gt;Niektórzy rodzą się śmieszni.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/S0YN-mrLf6I/AAAAAAAAOnM/TsywK8TvD6Q/s1600-h/2.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0pt 0pt 10px 10px; WIDTH: 242px; FLOAT: right; HEIGHT: 400px; CURSOR: pointer" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5424038170399047586" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/S0YN-mrLf6I/AAAAAAAAOnM/TsywK8TvD6Q/s400/2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm"&gt;Od pierwszych chwil życia, jeszcze zanim otworzą oczka, robią rzeczy, które sprawiają, że człowiek się rozczula i uśmiecha niezależnie od tego, jaki humor miał chwilę wcześniej. Tak właśnie działa na otoczenie Kruczuś. Zawsze przybierał pozy prowokujące do całowania go po brzuszku, czy to gryzł pazurki, czy to czyścił ogonek, emanował z niego optymizm, urok i poczucie humoru. Jak podrósł, wygłupiał się celowo, robił śmieszne miny, brykał bokiem na sztywnych nóżkach i ze zjeżonym ogonkiem, a nawet, jeśli nic nie robił, to i tak człowiek, patrząc na jego uśmiechnięte, białe pysio, z rozkosznie różowym noskiem miał ochotę go pożreć i to bez soli tudzież pieprzu.&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm"&gt;Zrobił mi też niezły dowcip rosnąc. Na początku, przy swoim pięknym rodzeństwie wyglądał, jakby domowa kotka sąsiadów podrzuciła pięknej Bibi swoje nieślubne dziecko. Pewnego dnia spojrzałam na niego i okazało się, że z dawnego, grubiutkiego i okrągłego Kruczka zostały kolory i uśmiech a on sam, nie wiadomo jaki kiedy, przemienił się w słodkiego, małego korniszka, który świetnie komponuje się z resztą kociaków. Poprawka: zostało mu też wysuwanie jęzora z pysia podczas miauku i wielkie, kruczkowe poczucie humoru.&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm"&gt;Kociakowie black &amp;amp; white. Patrząc na nich, można raz na zawsze wybić sobie z głowy, że czarno biały kot jest zwykły, pospolity, nieciekawy, bezbarwny. Im dłużej się na nich patrzy, tym bardziej do człowieka dociera, że czarno-biały kot to kontrast wcielony, piękny, niezwykły, elegancki, efektowny i niepowtarzalny, niezależnie od tego, jak matka natura raczyła czerń z bielą wymieszać.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/S0YRxoHBDZI/AAAAAAAAOnk/_GeVq6lxVFM/s1600-h/3.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; DISPLAY: block; HEIGHT: 244px; CURSOR: pointer" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5424042345492450706" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/S0YRxoHBDZI/AAAAAAAAOnk/_GeVq6lxVFM/s400/3.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm"&gt;Bo jak mówi klasyk, znany krowolog i krowofil, AnnaR: &lt;i&gt;krowę trzeba kochać, dbać, pielęgnować… krowa wtedy rośnie, rozkwita jak róża i kocha, kocha jak tylko krowa potrafi… Krowę nie każdy mieć może…&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/S0YQEf7qhPI/AAAAAAAAOnc/o7vaSVZQNX8/s1600-h/4.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; DISPLAY: block; HEIGHT: 288px; CURSOR: pointer" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5424040470691611890" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/S0YQEf7qhPI/AAAAAAAAOnc/o7vaSVZQNX8/s400/4.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm"&gt;I nie sposób się z tym nie zgodzić. Można tylko dodać, że do krowiasto kolorowanych kotków trzeba dojrzeć i dorosnąć, wyrobić sobie gust i smak.&lt;/p&gt;&lt;p style="MARGIN-BOTTOM: 0cm"&gt;Dopiero wtedy można dostrzec i docenić urok i piękno czarno-białego kota.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-3894746324250446337?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/3894746324250446337/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=3894746324250446337' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/3894746324250446337'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/3894746324250446337'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2010/01/czarno-biay-swiat.html' title='Czarno biały świat'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/S0YNpSnivwI/AAAAAAAAOnE/CS-JIsaOJSY/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-7292540290450590383</id><published>2010-01-04T21:47:00.014+01:00</published><updated>2010-01-07T17:19:03.575+01:00</updated><title type='text'>Dziewczynki</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/S0YJZWA5u8I/AAAAAAAAOm8/cFx5BNB28cs/s1600-h/1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 378px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/S0YJZWA5u8I/AAAAAAAAOm8/cFx5BNB28cs/s400/1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5424033132225084354" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Gdyby Minimini była małą dziewczynką, byłaby delikatna, elegancka i nadzwyczaj poukładana.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Nosiłaby białe bluzeczki z okrągłym kołnierzykiem, plisowane spódniczki w szkocką kratkę i ciemnozielony blezerek.&lt;br /&gt;Na chudych, długich nóżkach miałaby białe podkolanówki i granatowe tenisówki.&lt;br /&gt;Jej czarne włosy byłyby gładko zaczesane w dwie kitki związane ciasno nad uszami i sterczące zawadiacko.&lt;br /&gt;W swoim plecaczku nosiłaby chusteczki higieniczne, notesik, długopis i zaczytany egzemplarz Ani z Zielonego Wzgórza.&lt;br /&gt;Wieczorami zapisywałaby w pamiętniczku, co ją spotkało w ciągu dnia, a przed zaśnięciem, leżąc w pachnącej pościeli, uczyłaby się dwóch słówek ze słownika wyrazów obcych i jednej łacińskiej sentencji.&lt;br /&gt;Nie sprawiałaby żadnych kłopotów wychowawczych, byłaby serdeczna dla wszystkich i wszyscy by ją kochali.&lt;br /&gt;Bo Minimini nie da się nie kochać.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/S0JbX7Uxg0I/AAAAAAAAOkU/nkvO5Cb39ps/s1600-h/2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 321px; display: block; height: 400px; cursor: pointer;" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5422997367927440194" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/S0JbX7Uxg0I/AAAAAAAAOkU/nkvO5Cb39ps/s400/2.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zgredka to zupełnie inna bajka. Zgredka byłaby łobuzicą.&lt;br /&gt;Miałaby bladą buzię usianą złotymi piegami, a jej krótkie, miedziane loczki sterczałyby niesfornie na wszystkie strony.&lt;br /&gt;Nosiłaby krótkie dżinsowe spodenki z licznymi kieszonkami.&lt;br /&gt;W tych kieszonkach miałaby procę, metr sznurka, kamyk z plaży i pół różowej muszelki.&lt;br /&gt;Jej kolana i łokcie byłyby wiecznie podrapane, a bawełniana bluzeczka z bufiastymi rękawkami często gęsto byłaby upstrzona plamami, które by jednakowoż Zgredce zupełnie nie przeszkadzały.&lt;br /&gt;Jedynym ustępstwem na rzecz dziewczęcości byłyby różowe spinki z truskawkami, które Zgredka co rano z namaszczeniem wpinałaby z ogniste sprężynki swoich włosów.&lt;br /&gt;Nocami, w tajemnicy przed mamą, Zgredka czytałaby pod kołdrą w świetle latarki, z wypiekami na buzi książki Alana Edgara Poe i Stephena Kinga.&lt;br /&gt;Mama często by wzdychała widząc Zgredke i nie wiedzieć czemu, wznosiła oczy do nieba, ale każdy by ją kochał, bo Zgredka byłaby posiadaczką wielkiego serca i równie wielkiego poczucia sprawiedliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo różnic obie siostry kochałyby się ogromnie.&lt;br /&gt;Miałby swoje dziewczyńskie tajemnice, o których szeptałyby godzinami, schowawszy się przed piątką braci w domku na drzewie.&lt;br /&gt;Gdyby Minimini i Zgredka były małymi dziewczynkami, tak by właśnie było.&lt;br /&gt;Jestem pewna.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-7292540290450590383?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/7292540290450590383/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=7292540290450590383' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/7292540290450590383'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/7292540290450590383'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2010/01/dziewczynki.html' title='Dziewczynki'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/S0YJZWA5u8I/AAAAAAAAOm8/cFx5BNB28cs/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-8552006511554771638</id><published>2009-12-28T20:57:00.006+01:00</published><updated>2009-12-28T21:23:11.727+01:00</updated><title type='text'>2009</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SzkRib07mzI/AAAAAAAAOY0/NJxCKkdf6VE/s1600-h/scardinius_christmasp.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SzkRib07mzI/AAAAAAAAOY0/NJxCKkdf6VE/s400/scardinius_christmasp.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5420382909800094514" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pomału mija ten czas, kiedy nocą budzą mnie ciche stuknięcia a potem dyskretne turkotanie nietłukącej bombki toczonej aksamitną łapką po panelach.&lt;br /&gt;To taki czas, kiedy najsmaczniejsza woda jest w choinkowym stojaku, kiedy wszyscy są w domu i zawsze jest się do kogo przytulić, a porcje żywnościowe nie są wydzielane zbyt restrykcyjnie i często trafiają się nieoczekiwane a smakowite skrawki.&lt;br /&gt;Mija kolejny rok trwania hodowli Scardinius.&lt;br /&gt;To był dobry rok.&lt;br /&gt;Na 'stanie' mamy 3 kotki hodowlane i 2 kastratki.&lt;br /&gt;Wszystkie zdrowe i zadowolone z życia.&lt;br /&gt;W naszej hodowli w 2009 roku na świat przyszły 2 mioty, łącznie 13 pięknych kociaków.&lt;br /&gt;Nikt nie chorował, nikogo nie straciliśmy, wszystko szło dość gładko i zazwyczaj zgodnie z planem.&lt;br /&gt;Rzadko tak się zdarza, więc mam powody do zadowolenia.&lt;br /&gt;A na sam swój koniec, w ramach gwiazdkowego prezentu rok 2009 dołączył do naszego stadka kolejnego pięknego, długo oczekiwanego kota.&lt;br /&gt;Nieoczekiwanym, ale miłym bonusem było poznanie nowych, fantastycznych osób i powiększenie się grona osób, których mogę nazywać przyjaciółmi.&lt;br /&gt;Nie wiem, co nam przyniesie rok nadchodzący, ale mam ogromną nadzieję, że będzie równie dobry jak ten, który właśnie mija.&lt;br /&gt;Że będą fantastyczne wystawy, świetne oceny sędziowskie, może jakieś puchary, spotkania z przyjaciółmi,  że urodzą się nowe, piękne kociaki, które znajdą opiekunów równie kochających, jak kociaki roku 2009.&lt;br /&gt;Wiele mam oczekiwań, wiele nadziei i trochę obaw, bo nigdy nie wiadomo, co może się zdarzyć.&lt;br /&gt;Ale optymistycznie patrzę w przyszłość, i tego właśnie życzę Wam wszystkim.&lt;br /&gt;Optymistycznego roku 2010, spełnionych marzeń i wytyczenia nowych celów.&lt;br /&gt;I każdemu ciepłego, mruczącego kota na kolanach.&lt;br /&gt;Przynajmniej jednego.&lt;br /&gt;Szczęśliwego Nowego Roku!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-8552006511554771638?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/8552006511554771638/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=8552006511554771638' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/8552006511554771638'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/8552006511554771638'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2009/12/2009.html' title='2009'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SzkRib07mzI/AAAAAAAAOY0/NJxCKkdf6VE/s72-c/scardinius_christmasp.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-2324907253049761213</id><published>2009-12-22T10:33:00.001+01:00</published><updated>2009-12-22T10:33:11.502+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;img style="visibility:hidden;width:0px;height:0px;" border=0 width=0 height=0 src="http://counters.gigya.com/wildfire/IMP/CXNID=2000002.0NXC/bHQ9MTI2MTQ3NDM4NTcxOSZwdD*xMjYxNDc*NDA3MzQ*JnA9NDE4ODEzJmQ9MjAzNTA1Jm49YmxvZ2dlciZnPTImbz1hOTZlZTg5ODk3YTk*MjQzYTcwMjYxNDI2YzUwODNjZiZvZj*w.gif" /&gt;&lt;div style='background-color:#e9e9e9; width: 425px;'&gt;&lt;object id='A398195' quality='high' data='http://aka.zero.jibjab.com/client/zero/ClientZero_EmbedViewer.swf?external_make_id=bx8aY7qOapEMI7cz&amp;service=elfyourself.jibjab.com&amp;partnerID=ElfYourself' pluginspage='http://www.macromedia.com/go/getflashplayer' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' height='319' width='425'&gt;&lt;param name='wmode' value='transparent'&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name='movie' value='http://aka.zero.jibjab.com/client/zero/ClientZero_EmbedViewer.swf?external_make_id=bx8aY7qOapEMI7cz&amp;service=elfyourself.jibjab.com&amp;partnerID=ElfYourself'&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name='scaleMode' value='showAll'&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name='quality' value='high'&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name='allowNetworking' value='all'&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name='allowFullScreen' value='true' /&gt;&lt;param name='FlashVars' value='external_make_id=bx8aY7qOapEMI7cz&amp;service=elfyourself.jibjab.com&amp;partnerID=ElfYourself'&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name='allowScriptAccess' value='always'&gt;&lt;/param&gt;&lt;/object&gt;&lt;div style='text-align:center; width:435px; margin-top:6px;'&gt;Send your own &lt;a href='http://www.elfyourself.com'&gt;ElfYourself&lt;/a&gt; &lt;a href='http://sendables.jibjab.com/ecards'&gt;eCards&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-2324907253049761213?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/2324907253049761213/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=2324907253049761213' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/2324907253049761213'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/2324907253049761213'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2009/12/send-your-own-elfyourself-ecards_2583.html' title=''/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-7283500224800244370</id><published>2009-12-22T10:21:00.002+01:00</published><updated>2009-12-22T10:30:26.422+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;img style="WIDTH: 0px; HEIGHT: 0px; VISIBILITY: hidden" border="0" src="http://counters.gigya.com/wildfire/IMP/CXNID=2000002.0NXC/bHQ9MTI2MTQ3MzY3ODEyOCZwdD*xMjYxNDczNzI1NTY1JnA9NDE4ODEzJmQ9MjAzNDk5Jm49YmxvZ2dlciZnPTImbz1hOTZlZTg5ODk3YTk*MjQzYTcwMjYxNDI2YzUwODNjZiZvZj*w.gif" width="0" height="0" /&gt; &lt;div style="BACKGROUND-COLOR: #e9e9e9; WIDTH: 425px"&gt;&lt;object id="A491126" data="http://aka.zero.jibjab.com/client/zero/ClientZero_EmbedViewer.swf?external_make_id=lCLWq52noqW1TNex&amp;amp;service=elfyourself.jibjab.com&amp;amp;partnerID=ElfYourself" width="425" height="319" type="application/x-shockwave-flash" quality="high" pluginspage="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer" wmode="transparent"&gt;&lt;/object&gt;&lt;div style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN-TOP: 6px; WIDTH: 435px"&gt;Send your own &lt;a href="http://www.elfyourself.com/"&gt;ElfYourself&lt;/a&gt; &lt;a href="http://sendables.jibjab.com/ecards"&gt;eCards&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jak widać nasze kotki są nie tylko piękne i mądre, ale również utalentowane!&lt;br /&gt;Oto jak spędzają Święta :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-7283500224800244370?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/7283500224800244370/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=7283500224800244370' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/7283500224800244370'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/7283500224800244370'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2009/12/send-your-own-elfyourself-ecards.html' title=''/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-1780209953774351333</id><published>2009-11-29T20:08:00.005+01:00</published><updated>2009-11-29T20:33:42.094+01:00</updated><title type='text'>Ech!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SxLKPBoAoDI/AAAAAAAAN7A/clbaSmbJJ6A/s1600/00.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 299px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SxLKPBoAoDI/AAAAAAAAN7A/clbaSmbJJ6A/s400/00.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5409608461908484146" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Batman leżał mi na piersiach nieruchomo, jak miniaturowy doskonały sfinks.&lt;br /&gt;Łapeczki elegancko podwinął pod siebie, do środka, a wysoko uniesioną główkę trzymał prosto wpatrując się maślanym, miłosnym wzrokiem w moją twarz.&lt;br /&gt;Prawie bezgłośnie szeptałam mu czułe słówka, jakim jest pięknym kotkiem, jakie ma śliczne uszka, oczka, nosek i ogonek i w ogóle jaki z niego elegancki Batmanek, a na jego małej buźce malował się wyraz coraz to większego rozanielenia i miłości i minę miał coraz bardziej głupkowatą, a od intensywności wpatrywania się we mnie zrobił lekkiego zeza.&lt;br /&gt;Zanim usłyszałam cichuteńkie mruczenie poczułam, jak jego drobne ciałko wpada w wibracje.&lt;br /&gt;W końcu nie wytrzymał tego naporu uczuć, przewrócił się na bok, wyciągnął przed siebie łapki i z rozmachem przycisnął rozpostarte rączki do mojej brody.&lt;br /&gt;Potem podciągnął się wyżej i zaczął mnie z zapamiętaniem lizać po brodzie, policzkach, oczach...&lt;br /&gt;Ech.... i nietoperze potrafią kochać!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-1780209953774351333?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/1780209953774351333/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=1780209953774351333' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/1780209953774351333'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/1780209953774351333'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2009/11/ech.html' title='Ech!'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SxLKPBoAoDI/AAAAAAAAN7A/clbaSmbJJ6A/s72-c/00.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-2577826371725439732</id><published>2009-10-18T22:33:00.008+02:00</published><updated>2009-10-19T13:14:46.497+02:00</updated><title type='text'>Minimini</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/StuFFTYLQSI/AAAAAAAANQg/slGhyoUwHhc/s1600-h/00.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; DISPLAY: block; HEIGHT: 367px; CURSOR: pointer" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5394051304853815586" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/StuFFTYLQSI/AAAAAAAANQg/slGhyoUwHhc/s400/00.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/StuAsKAoWdI/AAAAAAAANQY/WZdnHACarUw/s1600-h/0.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; DISPLAY: block; HEIGHT: 269px; CURSOR: pointer" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5394046474795899346" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/StuAsKAoWdI/AAAAAAAANQY/WZdnHACarUw/s400/0.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Urodziła się ostatnia, siódme dziecko Bi.&lt;br /&gt;Urodziła się dobrą chwilę po tym, jak już wszyscy przyjaciele dostali sms-y, że poród się zakończył i mamy 6 kotków na literkę O.&lt;br /&gt;Ważyła 78 gramów i była tak maleńka, cieniutka i długa, że przez dłuższą chwilę zastanawiałam się, czy to stworzenie w ogóle będzie żyć.&lt;br /&gt;Ale miała w sobie wielką wolę życia, spore zasoby energii i żyje.&lt;br /&gt;Pierwszy tydzień spałam z nimi na podłodze, żeby właśnie okruszynę przysuwać do bibiusiowych sutków, gdy większa i silniejsza szóstka malców najedzona szła spać.&lt;br /&gt;Kryzys mlekowy, który miała Bibi kilka dni po porodzie, i który trwał kilka ciężko długich dni, najbardziej dotknął Minimini.&lt;br /&gt;Nie najlepiej tolerowała sztuczne dokarmianie, a nawet niewielka biegunka u takiego maleństwa spowodowała niemiły spadek wagi.&lt;br /&gt;Potem mleczarnia zaczęła pracować pełną parą i było lepiej.&lt;br /&gt;Kruszyna dzielnie ssała i dzielnie przybierała, chociaż wolniej, niż reszta kotków.&lt;br /&gt;Potem zaczęłam wprowadzać kociętom pokarm stały.&lt;br /&gt;I zaczęły się schody.&lt;br /&gt;Mięsko- fuj, babycat-fuj. Wszystko -fuj. Dla Minimini oczywiście.&lt;br /&gt;Siwe włosy, nieprzespane noce, zgrzytanie zębów, przekleństwa, zaklęcia i dziesiątki prób nakarmienia smarkatej czymkolwiek. Nic.&lt;br /&gt;I jak już miałam czarne myśli, ni z tego, ni z owego, zaczęła jeść. Kurczaka.&lt;br /&gt;Oczywiście z ręki i po wielkich prośbach, ale je.&lt;br /&gt;Albo nie je. Zależy. Jakoś przybiera na wadze, ale mogłaby szybciej.&lt;br /&gt;Przerażająco krucha jest. Delikatna. Śliczna. Calineczka.&lt;br /&gt;Niby nie jest już źle, ale strach mi ściska żołądek za każdym razem, jak podsuwam jej coś do zjedzenia, a ona odwraca piękną główkę.&lt;br /&gt;Dlaczego właśnie ją tak kocham?&lt;br /&gt;Dlatego, ze jest jak filigranowa, porcelanowa figurka?&lt;br /&gt;Dlatego, że zamiast jeść, wspina mi się na mnie i mości pod brodą z westchnieniem zadowolenia?&lt;br /&gt;Dlatego, że patrzy na mnie z taką powagą i mądrością w przepastnie wielkich oczkach?&lt;br /&gt;Nie wiem dlaczego.&lt;br /&gt;Ale wiem, że jeśli coś złego się z nią stanie, złamie mi to serce.&lt;br /&gt;Urodziła się nieoczekiwana, niespodziewana, nieplanowana, ukochana.&lt;br /&gt;Moja Minimini.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-2577826371725439732?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/2577826371725439732/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=2577826371725439732' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/2577826371725439732'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/2577826371725439732'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2009/10/minimini.html' title='Minimini'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/StuFFTYLQSI/AAAAAAAANQg/slGhyoUwHhc/s72-c/00.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-3171481185333303340</id><published>2009-10-04T19:46:00.007+02:00</published><updated>2009-10-05T14:46:03.954+02:00</updated><title type='text'>Siedem życzeń Bibi</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SsjgbBeMHII/AAAAAAAAMxA/9c85KDYiJW0/s1600-h/1.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; DISPLAY: block; HEIGHT: 231px; CURSOR: pointer" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5388803709004946562" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SsjgbBeMHII/AAAAAAAAMxA/9c85KDYiJW0/s400/1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niezbadane są wyroki kociogłowej Bastet, która trzyma w rękach rząd serc i dusz swych cichołapych podwładnych.&lt;br /&gt;Dość szybko wiadomym się stało, że w swoim drugim podejściu do macierzyństwa Bibi nie wykręci się jednym maluchem, jak było to za pierwszym razem.&lt;br /&gt;Brzuch Bi dość szybko osiągnął pokaźne rozmiary i stanowczo utrudniał jej życie, wszak zielonookie blondynki nie są stworzone do dźwigania brzucha wielkości sporej piłki.&lt;br /&gt;Bibi w tej ciąży była kapryśna, wymagająca, marudna i maksymalnie domagająca się naszej uwagi, ciągle siedziała na kimś, poza ludźmi jedynym akceptowalnym miejsce wypoczynku była futrzasta oponka.&lt;br /&gt;Ostatnie tygodnie były bardzo ciężkie, trzeba było jej pomagać we wchodzeniu na wyższe miejsca i w higienie. Bibi jadała niezliczoną ilość mikroskopijnych posiłków, bo rozpychające się dzieci zabrały miejsce żołądkowi. Nocą przeniosła się z pod kołdry na moją poduszkę i spała kurczowo przytulona do mojej twarzy.&lt;br /&gt;Z książkową dokładnością zaczęła rodzić swoje dzieci w 65tym dniu ciąży.&lt;br /&gt;Obudziłam się po 4, bo coś pomoczyło mi stopę. Uświadomiłam sobie, ze przy mojej nodze leży gorąca Bi i natychmiast otrzeźwiałam. Pierwszy kociak urodził się pod kołdrą w moim łóżku.&lt;br /&gt;Potem przeniosłyśmy się do porodówki i tam rodziły się kolejne dzieci Bi.&lt;br /&gt;Szybko, sprawnie i bez końca przychodziły na świat maleńkie, różnokolorowe, karakułowe kocięta.&lt;br /&gt;Kiedy Bi urodziła ostatniego malca i zmęczona drzemała ze swoimi dziećmi przyszło mi do głowy, że nie będzie łatwo wychować te kociaki.&lt;br /&gt;Bo chociaż niezbadane są wyroki Bastet, smukłej, kociej bogini, to jednak nie jest w porządku zrzucić na głowę blond matce jedynaka siedmioro dzieci za jednym zamachem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/Ssjj8YlUbSI/AAAAAAAAMxI/BWpAXOJGrVY/s1600-h/04102009+086.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; DISPLAY: block; HEIGHT: 274px; CURSOR: pointer" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5388807580679433506" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/Ssjj8YlUbSI/AAAAAAAAMxI/BWpAXOJGrVY/s400/04102009+086.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-3171481185333303340?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/3171481185333303340/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=3171481185333303340' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/3171481185333303340'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/3171481185333303340'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2009/10/siedem-zyczen-bibi.html' title='Siedem życzeń Bibi'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SsjgbBeMHII/AAAAAAAAMxA/9c85KDYiJW0/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-519444820340689381</id><published>2009-05-28T21:36:00.004+02:00</published><updated>2009-05-28T22:08:33.933+02:00</updated><title type='text'>[...]</title><content type='html'>Weszła mi na kolana i na chwilę zastygła nieruchomo. Zastanawiała się, jak się położyć, bo już trudno znaleźć wygodną pozycję.&lt;br /&gt;Podłożyłam jej dłonie pod brzuch, a ona wyciągnęła się na całą swoją długość i szerokość.&lt;br /&gt;Poczułam jak się ruszają, stadko małych pływaków kopiących silnymi nóżkami, przepychających się w środku, jeszcze nie całkiem gotowych do wyjścia na świat.&lt;br /&gt;Ona podniosła głowę i popatrzała na mnie spokojnie tymi swoimi rozumnymi oczami.&lt;br /&gt;Jakby chciała powiedzieć, że tym razem też wszystko będzie dobrze. Jak zawsze.&lt;br /&gt;Pogładziłam ją po pleckach, a ona przymknęła oczy.&lt;br /&gt;Obie wiemy, że to już niedługo i chyba obie wiemy, że po raz kolejny przejdziemy przez to razem.&lt;br /&gt;Gdy nadejdzie czas, ona mnie zawoła, a ja będę przy niej, kiedy na świat będą przychodzić jej dzieci.&lt;br /&gt;A na razie leży na moich kolanach, z napęczniałym brzuchem ufnie złożonym w moich dłoniach.&lt;br /&gt;I kocham ją coraz bardziej. Za każdą taką chwilę która była, która właśnie jest i która będzie.&lt;br /&gt;Moja dobra, mądra kotka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-519444820340689381?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/519444820340689381/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=519444820340689381' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/519444820340689381'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/519444820340689381'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2009/05/blog-post.html' title='[...]'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-6956604567015031166</id><published>2009-04-30T23:53:00.006+02:00</published><updated>2009-05-01T00:47:09.757+02:00</updated><title type='text'>Na maxa</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SfokP7YAaWI/AAAAAAAAGww/asuGDCr-gVg/s1600-h/diabel.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 352px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SfokP7YAaWI/AAAAAAAAGww/asuGDCr-gVg/s400/diabel.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5330612965001423202" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;To była ta najgłębsza faza snu. Wiecie, ta, kiedy to obudzony nagle człowiek nie wie nie tylko , jak się nazywa, ale nawet na jakiej planecie żyje. I zapewne dlatego najpierw poczułam niepokojące gorąco i wilgoć w uchu.  Dopiero po dłuższej chwili dotarł do mojego uśpionego mózgu dźwięk mruczenia.&lt;br /&gt;Mruczenia przerywanego charakterystyczną, ćwierkającą 'czkawką' w momencie, gdy kotu kończy się powietrze i musi nabrać nowy oddech. Tak mruczą tylko devony.&lt;br /&gt;Wtedy spłynął na mnie spokój, bo zrozumiałam, że to nie jakaś śmiertelna choroba ucha, tylko Diabeł mruczący z otwartą w miłosnym zapamiętaniu paszczą prosto w mój kanał słuchowy.&lt;br /&gt;Do kompletu serwowała mi profesjonalny masaż ramienia wykonywany z maszynową precyzją za pomocą mięciutkich,  diabelskich łapek o cudnych, czarno-różowych podusiach.&lt;br /&gt;Diabeł to taki kot, który w każdą czynność wkłada całą siebie.&lt;br /&gt;Gdy chce jeść, biegnie w stronę miski na krzywych łapkach, kołysząc się na boki jak stary marynarz, z ogonem prościuteńko do góry, krzycząc, że mam się pospieszyć bo ona zaraz zemdleje z głodu.&lt;br /&gt;Gdy poluje na muchy potrafi nieruchomo, z niezwykłą cierpliwością śledzić wzrokiem obiekt i tylko drgający energicznie koniuszek ogona zdradza ekscytację, która spina jej krępe ciałko.&lt;br /&gt;Gdy opiekuje się kociakami, uszy maluchów są wylizane aż do mózgu, noski i oczka lśnią czystością, a każdy włosek dziecięcych futerek jest ułożony we właściwym kierunku.&lt;br /&gt;Gdy jest zła, boleśnie szczypie zębami, a kiedy jest naprawdę wściekła, bez wahania używa pazurów i wtedy trzeba naprawdę uważać. Każdy z domowników miewa na skórze ślady diabelskiego niezadowolenia, jeśli w porę nie wykaże się refleksem. I ludzie, i koty.&lt;br /&gt;Ale gdy Diabeł kocha, to też całym sercem. A nawet bardziej. Może ma gdzieś drugie, zapasowe serce, przeznaczone wyłącznie do kochania?&lt;br /&gt;Bo czasem męczące jest to, ze Diabeł wszystko robi na maxa. Ale kiedy gaszę światło, ona przychodzi na poduszke, obejmuje moją twarz łapkami, gada cichuteńkie, kocie opowieści, przeznaczone tylko dla moich uszu, a potem śliniąc mi policzek, śpiewa ćwierkająco-czkającą kołysankę to wiem, że czasem dobrze, jesli ktoś się na maxa cieszy, złości i .....kocha.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-6956604567015031166?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/6956604567015031166/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=6956604567015031166' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/6956604567015031166'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/6956604567015031166'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2009/04/na-maxa.html' title='Na maxa'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SfokP7YAaWI/AAAAAAAAGww/asuGDCr-gVg/s72-c/diabel.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-2367595386904234390</id><published>2009-04-17T00:00:00.007+02:00</published><updated>2009-04-17T00:26:44.570+02:00</updated><title type='text'>Długo i szczęśliwie.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SeetqhaiofI/AAAAAAAAGco/RVSDGn9rxHk/s1600-h/1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 280px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SeetqhaiofI/AAAAAAAAGco/RVSDGn9rxHk/s400/1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5325416030424703474" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zakończyła się historia kolejnego miotu urodzonego w moim domu.&lt;br /&gt;Miot M to był osobliwy miot, albowiem składał się z jednej sztuki kociaka. Kociak był jeden, ale pomysłów i energii miał przynajmniej za porządny, trzykotkowy miot, a może i trochę więcej.&lt;br /&gt;Miot M podobał się wielu osobom, a że był rozpieszczonym do granic możliwości jedynakiem, miałam cichą nadzieję, że trafi do kogoś, kto będzie ze mną w ścisłym kontakcie. Będzie dzwonił i pisał, co u małego słychać. Będzie przysyłał fotki, a może czasem zaprosi na kawę.&lt;br /&gt;Po miocie L poprzeczka była bardzo wysoko zawieszona, bo miot L w całości trafił w dobre i zaprzyjaźnione ręce. Do ludzi, którzy kochają, dopieszczają i zdają regularne raporty.&lt;br /&gt;Trzeba jednak uczciwie przyznać, że obecna opiekunka miotu M jak najbardziej dała radę sprostać temu trudnemu zadaniu i jest wzorową Milusiopanią.&lt;br /&gt;W miocie M podoba jej się wszystko, co jest miodem na moje nieco skołatane rozstaniem serce.&lt;br /&gt;Krzepiąca jest świadomośc, że Aga i złotooki Milky Way są dla siebie stworzeni.&lt;br /&gt;I naszła mnie taka refleksja, że jestem szczęściarą.&lt;br /&gt;Moje kociaki mieszkają u dobrych ludzi, są zadbane i kochane.&lt;br /&gt;I mam nadzieję, że już zawsze do takich ludzi nasze maluchy będą trafiać.&lt;br /&gt;Że będzie jak w bajkach: długo i szczęśliwie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak na marginesie; o ludziach, których poznałam dzięki kotom mogłabym dużo i długo. I pewnie kiedyś się zbiorę i napiszę. Bo jest o kim i o czym.&lt;br /&gt;A tymczasem tą drogą pozdrawiam Was wszystkich gorąco. Nie będę wymieniać imion, bo Wy już dobrze wiecie, kogo mam na myśli ..... ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-2367595386904234390?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/2367595386904234390/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=2367595386904234390' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/2367595386904234390'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/2367595386904234390'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2009/04/dugo-i-szczesliwie.html' title='Długo i szczęśliwie.'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SeetqhaiofI/AAAAAAAAGco/RVSDGn9rxHk/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-6368693381910335957</id><published>2009-02-26T22:42:00.008+01:00</published><updated>2009-02-27T01:10:26.952+01:00</updated><title type='text'>Brave heart</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SacTVkZpYWI/AAAAAAAAFnQ/JPmU9hEPDXk/s1600-h/0.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SacTVkZpYWI/AAAAAAAAFnQ/JPmU9hEPDXk/s400/0.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5307231947148845410" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Biżunia zrobiła kolejny przewrót w powietrzu, spadła na plecki, złapała miękką, jaskrawozieloną piłkę wielkości sporej pomarańczy i w tej samej chwili wbiła w nią wszystkie pazury przednich łapek i zęby. Kiedy zielona ofiara była unieruchomiona, bez szans na ucieczkę, Biżunia całe swoje liliowe serce włożyła w napęd tylny, i zaczęła z niesamowitą prędkością i siłą kopać piłkę nóżkami o delikatnych, różowych poduszeczkach, uzbrojonych w zabójczo twarde i ostre pazury.&lt;br /&gt;Od początku było widać, że w tym starciu piłka jest na przegranej pozycji, a Biżunia udowadniała to dobry kwadrans, zabijając ją bezlitośnie.&lt;br /&gt;Podskoki, obroty w powietrzu, wygibasy, szybkie precyzyjne ruchy, za którymi ledwo można nadążyć wzrokiem, a wszystko w akompaniamencie pomiałkiwań, które w momentach największej ekscytacji przechodziły w zgrzytliwe popiskiwanie.&lt;br /&gt;Kiedy Biżunia się urodziła, jedynym objawem życia, jaki wykazywała było bicie serca. Biecie słabe i nie tak szybkie, jakby należało.&lt;br /&gt;Maleńkie, kruche ciałko było zupełnie bezwładne, bez żadnych odruchów, różowo-siny języczek zapadał się w gardło, a dziąsła były przerażająco blade.&lt;br /&gt;Mimo dokładnego odśluzowania i oczyszczenia pyszczka nie wciągnęła powietrza w płuca.&lt;br /&gt;Nie oddychała. W zastraszającym tempie zaczęła się robić coraz chłodniejsza.&lt;br /&gt;Dostała od weta pod języczek kropelkę leku, który miał ją pobudzić do oddychania, a ja zaczęłam reanimację.&lt;br /&gt;Ciężko opowiedzieć, jak trudno jest reanimować kociaka, który waży 80 gramów.&lt;br /&gt;Jaki koci noworodek jest maleńki.&lt;br /&gt;Jak nagle okazuje się, że kobiece palce są za duże, żeby wyjąć miniaturowy języczek z gardła, jak całe ciałko podskakuje pod szarpnięciami masażu, jak nie bardzo wiadomo, w którym miejscu ucisnąć malusią klatkę piersiową, jak brutalne jest każde działanie  w porównaniu z kruchością małej istoty, o życie której trzeba podjąć walkę.&lt;br /&gt;Ręce mi się trzęsły i byłam przerażona, że coś jej zrobię. Owszem, wcześniej też reanimowałam kociaki, ale żaden dotąd nie był tak.... martwy, jak Biżunia.&lt;br /&gt;Każde działanie wydawało mi się zbyt brutalne, miałam wizje połamanych kosteczek.&lt;br /&gt;W końcu zrozumiałam, że ona i tak nie żyje, i jeśli nie będę nic robić, to nie ściągnę jej zza tęczy, którą już przekroczyła trzema łapkami.&lt;br /&gt;Nie oddychała, ale serce biło, wiedziałam, że toczymy tę walkę o życie razem.&lt;br /&gt;W końcu, po jakimś przerażająco długim czasie zobaczyłam słaby ruch klatki piersiowej.&lt;br /&gt;Łzy ulgi i ogromnej radości zapiekły mnie pod powiekami i wiedziałam, że już wraca do żywych.&lt;br /&gt;Dopiero po dwóch godzinach Biżunia zaczęła się zachowywać, jakby nie wybierała się już na tamtą stronę. Zawinięta w pieluszkę leżała na kaloryferze i spokojnie, miarowo oddychała.&lt;br /&gt;A najbardziej niesamowite było to, że przed upływem sześciu godzin wcale nie była mniej żywotna od swojego rodzeństwa.&lt;br /&gt;Moja mała, dzielna wojowniczka.&lt;br /&gt;Nic dziwnego, że polowanie na piłkę wyglądało tak, jak wyglądało.&lt;br /&gt;W starciu z koteczką o takim walecznym sercu miękka, jaskrawozielona piłka wielkości sporej pomarańczy od początku była na przegranej pozycji.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-6368693381910335957?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/6368693381910335957/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=6368693381910335957' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/6368693381910335957'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/6368693381910335957'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2009/02/brave-heart.html' title='Brave heart'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SacTVkZpYWI/AAAAAAAAFnQ/JPmU9hEPDXk/s72-c/0.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-2487677279361584476</id><published>2009-02-12T20:42:00.007+01:00</published><updated>2009-02-12T20:58:50.661+01:00</updated><title type='text'>Oglądamy film...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SZR-9EMAJsI/AAAAAAAAFNI/h4Pte7Muo2o/s1600-h/lili.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 335px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SZR-9EMAJsI/AAAAAAAAFNI/h4Pte7Muo2o/s400/lili.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5302002248883119810" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasami hodowanie kotów przypomina oglądanie filmów.&lt;br /&gt;Każdy film jest o czymś innym, chociaż niektórzy bohaterowie pojawiają się w każdym odcinku.&lt;br /&gt;Każdy opowiada inną, dłuższą lub krótszą historię, ale każdy kończy się tym samym: odejściem kociąt z domu.&lt;br /&gt;Film, który właśnie oglądam, zbliża się do tego momentu.&lt;br /&gt;Pierwsza wyprowadzi się Lilijka. Moja śliczna, kochana dziewczynka. Koteczka, która dużo gada głosikiem skrzypiącym wieczną chrypką, której futerko mieni się różowo-srebrnym odcieniem, której duże oczy już mają ciepły odcień pomarańczowego płomienia. Chuda, długonoga, wszędobylska i szybka. Lilijka szalona, delikatna, czuła i rozpieszczona.&lt;br /&gt;Cieszę się jak zawsze, kiedy kociak wyprowadza się do zakochanego w nim człowieka.&lt;br /&gt;Smutno mi jak zawsze, kiedy muszę pogodzić się z tym, że wspólne noce i dnie nieodwołalnie i na zawsze się kończą.&lt;br /&gt;Na razie jednak, jeszcze przez kilka dni, oglądam ten mój film, który nieubłaganie zbliża się do znajomego końca.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-2487677279361584476?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/2487677279361584476/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=2487677279361584476' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/2487677279361584476'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/2487677279361584476'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2009/02/ogladamy-film.html' title='Oglądamy film...'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SZR-9EMAJsI/AAAAAAAAFNI/h4Pte7Muo2o/s72-c/lili.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-4565428564454347916</id><published>2009-02-05T18:57:00.005+01:00</published><updated>2009-02-06T00:32:11.348+01:00</updated><title type='text'>Zły dzień Lucjana</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SYstXOHEMSI/AAAAAAAAFM4/DixeOODjB00/s1600-h/lucek.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 383px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SYstXOHEMSI/AAAAAAAAFM4/DixeOODjB00/s400/lucek.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5299379263479492898" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ten dzień rozpoczął się dla Lucusia fatalnie, a mianowicie brakiem śniadania.&lt;br /&gt;Lucka od razu dopadło niepokojące przeczucie, że dzień, który zaczyna się brakiem śniadania, nie może być dobrym dniem. Do tego duża wcześnie wstała i zaczęła się od rana gorączkowo krzątać po mieszkaniu.&lt;br /&gt;Po godzinie 9, kiedy to przyzwoite koty w przyzwoitym domu jedzą drugie śniadanie, Lucuś nadal chodził głodny, nikt nie reagował na jego błagalne śpiewy, zabieganie drogi i wymowne, dłuuugie spojrzenia w oczy.&lt;br /&gt;Co gorsza, Lucuś ze swoimi liliowymi siostrami został zapakowany do pudełka i uniesiony w nieznane.&lt;br /&gt;Siostrzyczki siedziały cichutko, a Lucek w imieniu całej trójki wykrzykiwał pretensje na zmianę z zaniepokojonym jojczeniem i trochę wymuszonym popłakiwaniem.&lt;br /&gt;W końcu został uwolniony w niedużym, jasnym pomieszczeniu. Wyszedł z transporterka i jak to miał w zwyczaju, roztoczył swój urok osobisty mrucząc głośno z ogonkiem postawionym na sztorc i wyprężonym do głaskania grzbiecikiem.&lt;br /&gt;I wtedy spotkała Lucusia druga straszliwa niesprawiedliwość tego dnia.&lt;br /&gt;Zamiast (w końcu!) śniadania, Lucuś dostał zastrzyk w czarną dupkę aułałałałaaaa........&lt;br /&gt;Po chwili świat zrobił się jakiś niewyraźny i więcej Lucuś nie pamięta.&lt;br /&gt;Obudził się z okropnym ssaniem w żołądku. Na trochę miękkich nóżkach poszedł siusiu, po czym zameldował się przy miseczce, we wzorcowym siadzie i ze wzrokiem skrzywdzonego basseta.&lt;br /&gt;Nareszcie duża się zlitowała i Lucuś zjadł okropnie późne śniadanie.&lt;br /&gt;Z pełnym brzuszkiem zakopał się w kocyku i zasnął.&lt;br /&gt;Sen ma cudownie regeneracyjne właściwości.&lt;br /&gt;Lucuś obudził się potwornie rześki i żwawy. Chciało mu się pić, więc pomaszerował do poidła. Kiedy pił, woda wydawała śmieszne, bulgoczące dźwięki, które Lucka zafascynowały.&lt;br /&gt;Zaczął więc wychlapywać łapką wodę z pojemnika. Kiedy już wychlapał coś chyba około litra, zaczął biegać po mokrej plamie wydając dzikie, indiańskie okrzyki radości, a jego mięciutkie łapki roznosiły wodę na coraz to większą powierzchnię podłogi.&lt;br /&gt;A im szybciej Lucuś biegał po mokrym, tym bardziej się ślizgał, zarzucało go i upadał i ślizgał.... niezła jazda!!!&lt;br /&gt;Normalnie jak jazda figurowa i snowboard w jednym.&lt;br /&gt;I był bardzo zły i rozczarowany, kiedy duża na niego nakrzyczała i wytarła do sucha calusieńką podłogę, a wszelkie próby wychlapania nawet ociupinki wody brutalnie tłumiła w zarodku gniewnymi krzykami. I o co te nerwy?&lt;br /&gt;W taki kiepsko rozpoczęty dzień kot musi jakoś odreagować, inaczej mógłby mieć problemy emocjonalne, prawda?&lt;br /&gt;Po kolacji Lucuś umył łapki, pyszczek, wyczyścił czarne futerko i dopadła go chwilka refleksji: czy ja czegoś gdzieś nie zostawiłem?&lt;br /&gt;Tak Lucusiu, zostawiłeś dzisiaj jajka w gabinecie weterynaryjnym.&lt;br /&gt;Ale nie było chyba tak źle, co?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-4565428564454347916?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/4565428564454347916/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=4565428564454347916' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/4565428564454347916'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/4565428564454347916'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2009/02/zy-dzien-lucjana.html' title='Zły dzień Lucjana'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SYstXOHEMSI/AAAAAAAAFM4/DixeOODjB00/s72-c/lucek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-6285200105406976401</id><published>2009-01-07T15:07:00.003+01:00</published><updated>2009-01-07T15:16:33.529+01:00</updated><title type='text'>Mruczenie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SWS5MbRPaZI/AAAAAAAAEzU/jChYflsTULI/s1600-h/olcia.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 273px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SWS5MbRPaZI/AAAAAAAAEzU/jChYflsTULI/s400/olcia.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5288555485569444242" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A ucho bolało mnie jak cholera. Od leków bolał mnie żołądek, a od leżenia plackiem wszystko. Zniecierpliwione moim kręceniem się koty, poszły spać w inne rejony, zostawiając mnie w łóżku samą.&lt;br /&gt;Oliwka przyszła sprawdzić, dlaczego jeszcze nie śpię. Wskoczyła na oparcie kanapy i dłuższą chwilę, jakby nie dowierzała własnym oczom, wpatrywała się intensywnie w ciemność, czy aby na pewno wszystkie miejscówki są wolne.&lt;br /&gt;Gdy tylko stwierdziła, że tak, usadowiła się ostrożnie w zgięciu mojej ręki. Posiedziała chwilę, nadal byłam tylko ja i ona. Z cichym sapnięciem położyła się.&lt;br /&gt;Pogłaskałam ją po główce a one włączyła mruczenie. Silne, wibrujące, głośne.&lt;br /&gt;Mruczała, mruczała.... i pomalutku, od tego terkotu wpadło w rezonans moje łóżko, potem pokój, potem noc a na koniec mruczał cały świat.&lt;br /&gt;Nie wiem kiedy zasnęłam, ale tej nocy nic mnie nie bolało.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-6285200105406976401?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/6285200105406976401/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=6285200105406976401' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/6285200105406976401'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/6285200105406976401'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2009/01/mruczenie.html' title='Mruczenie'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SWS5MbRPaZI/AAAAAAAAEzU/jChYflsTULI/s72-c/olcia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-5675721122654755724</id><published>2009-01-01T23:55:00.006+01:00</published><updated>2009-01-02T00:42:16.312+01:00</updated><title type='text'>Poród rodzinny</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SV1Rg7sKyUI/AAAAAAAAEng/L8mpeI1zGZM/s1600-h/razem.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 332px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SV1Rg7sKyUI/AAAAAAAAEng/L8mpeI1zGZM/s400/razem.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5286471163823442242" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie moje kotki chcą i wymagają mojej obecnosci przy porodach, niektóre też życzą sobie pomocy. Tak jest od miotu A i nie wyobrażam sobie, żeby miało być inaczej, żeby były osamotnione w takiej ważnej i trudnej chwili.&lt;br /&gt;To, że Jamie będzie rodzić ze mną było od początku jasne.&lt;br /&gt;Całą ciąże była jak przyklejona do mnie, spała na mojej klatce piersiowej z nosem wtulonym pod brodę, chodziła za mną jak cień, a każde wyjście z domu wyrzekała mi niskim, pełnym pretensji głosem.&lt;br /&gt;Jednak to, że urodziła prawie na mnie, było pewnym zaskoczeniem.&lt;br /&gt;Bez jednego dźwięku, bez kręcenia się, po cichutku, w środku ciemnej nocy, wtulona w mój brzuch Jamie urodziła swoje pierwsze dziecko. Usłyszałam cichutki pisk, po omacku natrafiłam ręką na coś mokrego, zerwałam się na nogi z prędkością wyczynowego sportowca, a jak zapaliłam światło zobaczyłam na prześcieradle wodnisto-krwistą plamę, pośrodku której leżało czarne maleństwo w resztce błon, Lucuś.&lt;br /&gt;Potem już nie było tak lekko i jego dwóm liliowym siostrom pomogli na ten świat przyjść weci.&lt;br /&gt;Gdy Jamie z nowonarodzonymi dziećmi w spokoju położyła się w budce uaktywniły się więzi rodzinne.&lt;br /&gt;Do gniazdka weszła, z gracją i z najwyższą ostrożnością stawiając cienkie, białe nogi mama Jamisi - Blue. Weszła i od razu zajęła się swoją wymęczoną trudami porodu córką. Nie piszczącymi maluszkami, tylko swoim dorosłym dzieckiem.&lt;br /&gt;Jestem przekonana w 100%, że to własnie dzięki czułej opiece i stałej obecności Blue, Jamie tak łatwo  weszła w rolę perfekcyjnej, kociej mamy.&lt;br /&gt;Czas Bi miał nadejść półtora miesiąca później.&lt;br /&gt;W tym czasie  Blue i Jamie z dziećmi rezydowały już w naszym pokoju, w wymoszczonym kocem wilkinowym koszu.&lt;br /&gt;Od początku miałam przeczucie, że Bi będzie miała jednego kociaka. W końcu nadszedł jej dzień.&lt;br /&gt;Przygotowałam jej czyściutką budkę, zamknęłam się z nią sama, cisza, spokój: rodzimy.&lt;br /&gt;Przetrzymała mnie 4 godziny na podłodze, w tym czasie musiałam głaskać jej brzuszek, a ona kręciła się szukając wygodnej pozycji i mruczała wypuszczając z furkotem powietrze przez poczerwieniały z wysiłku nosek.&lt;br /&gt;Gdy odeszly jej wody wiedziałam, że to już niedługo. Ona chyba też to wiedziała, bo nagle wstała, wyszła ze swojej budki i zażądała natychmiastowego otworzenia drzwi. Tłumaczyłam jej przez dłuższą chwilę, że powinna się położyć i skupić na czekającym ją zadaniu. Nic to nie dało.&lt;br /&gt;Pomyślałam, że może, jak to bywa z niedoświadczonymi kotkami, skurcze parte każą jej udać się do kuwety, ale nie.&lt;br /&gt;Wypuszczona natychmiast pobiegła do wiklinowego kosza, ułożyła się między podskakującymi kociętami Jamie i zaczęła szykować do porodu.&lt;br /&gt;Po kilku latach hodowli jedną zasadę uważam za żelazną: nigdy nie kłócić się z rodzącą kotką, bo ona i tak zrobi to, co uzna za stosowne. A jak się z nią pokłócisz, ona może spakować zabawki i wstrzymać poród.&lt;br /&gt;Cóż mogłam zrobić? Zaniosłam kociaki do drugiego pokoju, żeby Bi miała chociaż trochę spokoju.&lt;br /&gt;Jak wróciłam, Bibi była już pod dobrą opieką. Z  prawej strony kosza siedziała Jamie i lizała Bibi po głowie między uszami, z tyłu przytuliła się do niej Blue i uspokajająco lizała ją po grzbiecie.&lt;br /&gt;Z przodu przyklęknęłam ja i głaskałam jej napięty brzuch.&lt;br /&gt;Najwyraźniej dla Bibi były to warunki idealne, bo akcja porodowa natychmiast nabrała tempa i filigranowa Bibi, po półtoragodzinnym wysiłku urodziła swojego jedynaka, pięknego, biało-rudego kocurka o wadze 102 gramy.&lt;br /&gt;Określenie "poród rodzinny" nabrało dla mnie nowego wymiaru.&lt;br /&gt;Rodzące w moim domu kotki czują się lepiej i bezpieczniej, gdy nie są same.&lt;br /&gt;A najlepiej jest, gdy za łapkę trzyma nie tylko człowiek, ale też kocia rodzina.&lt;br /&gt;Lubią być razem na codzień i w chwilach szczególnych, a więzi między nimi są bardzo silne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-5675721122654755724?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/5675721122654755724/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=5675721122654755724' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/5675721122654755724'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/5675721122654755724'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2009/01/pord-rodzinny.html' title='Poród rodzinny'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SV1Rg7sKyUI/AAAAAAAAEng/L8mpeI1zGZM/s72-c/razem.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-1114105339601215750</id><published>2008-10-26T22:50:00.006+01:00</published><updated>2008-10-26T23:37:27.562+01:00</updated><title type='text'>Koruś: pa kochany....</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SQTtsiRRtzI/AAAAAAAADq8/qOksdu5TX5c/s1600-h/k2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 327px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SQTtsiRRtzI/AAAAAAAADq8/qOksdu5TX5c/s400/k2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5261591614044878642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SQTtomTAYMI/AAAAAAAADq0/dVn6PaTHgMQ/s1600-h/k1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 349px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SQTtomTAYMI/AAAAAAAADq0/dVn6PaTHgMQ/s400/k1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5261591546406396098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kochany Korusiu,&lt;br /&gt;w pierwszych słowach mojego listu chciałam Ci powiedzieć, że bardzo tęsknię.&lt;br /&gt;Wyjechałeś wczoraj, a mi już brakuje naszych codziennych spotkań, Ciebie na moich kolanach, Twojego mruczenia i miłosnego ugniatania ciasteczek.&lt;br /&gt;Brakuje mi tego, że mnie lubiłeś(może nawet coś więcej?) i uczucia okazywałeś tak wylewnie i dobitnie, że takim pędem biegłeś się ze mną przywitać, że tańczyłeś skomplikowany taniec na planie kółeczek wokół moich nóg, a nawet tego, że musiałam sikać z Tobą na kolanach, bo jak tylko usiadłam, Ty się mościłeś, bo nieważne, dlaczego usiadłam....&lt;br /&gt;Jednocześnie mam nadzieję, że Ty nie tęsknisz i zapomnisz o mnie szybko.&lt;br /&gt;Że Agata i Dakota w błyskawicznym tempie staną się częścią Twojego świata, a wszystko inne będzie mglistym wspomnieniem, trochę, jak męczący sen.&lt;br /&gt;W mojej pamięci zostaniesz na zawsze i to wystarczy.&lt;br /&gt;Pamiętaj, że jesteś wspaniałym kotem, super-gościem, łamaczem serc i mistrzem świata w mruczeniu.&lt;br /&gt;Gdyby kiedykolwiek, ktokolwiek mówił o Tobie coś złego, wyślij go do mnie, ja o Ciebie zawsze zawalczę.&lt;br /&gt;To takie dziwne uczucie, gdy z jednego powodu człowiek jest szczęśliwy i boli go serce.&lt;br /&gt;Ale chciałabym, żeby Ciebie serce nie bolało już nigdy, i żebyś szczęśliwy był zawsze.&lt;br /&gt;Mam świadomość, że będzie musiało minąć trochę czasu, zanim znowu poczujesz się bezpiecznie, i zanim zrozumiesz, że już nigdy nie zostaniesz porzucony. Ale słowo daję Koruniu, teraz możesz już zaufać człowiekowi, z którym mieszkasz.&lt;br /&gt;Żeby nie przedłużać i nie utrudniać tego pożegnania.... życzę Ci szczęśliwego życia Kocie. W mojej pamięci będzie zawsze Twoje uważne, złote spojrzenie, Twoja ogromna chęć bycia kochanym i ogrom uczucia, które potrafisz dawać.&lt;br /&gt;Całuję Cię w płaskie czółko i... trzymaj się kochany.&lt;br /&gt;i.&lt;br /&gt;ps. dziękuję Dominice, lekarzowi weterynarii z lecznicy, że o Ciebie zawalczyła, dziękuję Twojej pierwszej Opiekunce, że mi Ciebie oddała, dziękuję Czarkowi, ze sklepu przy lecznicy, że zadzwonil do hodowczyni z Gdyni, AniM, dziękuję AniM, że zadzwoniła do mnie, dziękuję lekarzowi weterynarii opiekującemu się moją hodowlą i miłośniczce rasy Cornish Rex, Irenie Eźlakowskiej, że Cię otoczyła opieką medyczną "po kosztach" czyli za symboliczne kwoty, i wielką życzliwością. I dziękuję mojej Mamie, że po raz kolejny udostępniła swój dom Kotu-W-Wielkiej-Potrzebie. To dzięki nim wspaniały KOT żyje i ma dom u Agaty z Gdyni.&lt;br /&gt;Jakby nie patrzeć: happy end.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-1114105339601215750?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/1114105339601215750/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=1114105339601215750' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/1114105339601215750'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/1114105339601215750'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2008/10/koru-pa-kochany.html' title='Koruś: pa kochany....'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SQTtsiRRtzI/AAAAAAAADq8/qOksdu5TX5c/s72-c/k2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-2428300607806494176</id><published>2008-10-22T19:27:00.003+02:00</published><updated>2008-10-24T18:47:37.471+02:00</updated><title type='text'>Koruś: aby do przodu</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SQH8Iot_DTI/AAAAAAAADp4/cXj_XYtxNPE/s1600-h/24102008+049.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 400px; height: 375px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SQH8Iot_DTI/AAAAAAAADp4/cXj_XYtxNPE/s400/24102008+049.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5260763065044897074" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Koty to jednak delikatne i wrażliwe istoty.&lt;br /&gt;Koruś zaczął odchorowywać stresy, które stały się jego udziałem.&lt;br /&gt;Dostał zastrzyki, antybiotyk i lydium, dostaje scanomune na wzmocnienie. Ponieważ ma nadżekę na języku, je w tej chwili tylko puszkowe jedzonko.&lt;br /&gt;Na szczęście apetyt mu dopisuje i nie grymasi.&lt;br /&gt;Humor o dziwo też w porządeczku. Zrobił się bardzo rozmowny. Ma coś do powiedzenia na każdy temat.&lt;br /&gt;Odwiedzam  go codziennie, dzisiaj wpadłam zrobić mu zastrzyk. Ten, podobno agresywny, kot nawet nie pisnął, kiedy go ukułam. Nie próbował się też bronić. Jak zwykle ograniczył się do próby ucieczki, nieudolnej i nieudanej.&lt;br /&gt;Potem odbyło się pucowanie uszek, w akompaniamencie korusiowego mruczanda.&lt;br /&gt;Kornisze są moją ukochaną rasą, ale Koruś jest jednym z korków, które, chociaż krótko zagoszczą w moim życiu, to na zawsze odcisną ślad swojej łapki na moim sercu.&lt;br /&gt;Bo jest grzecznym, sympatycznym, kochającym, czułym, słodkim kotem. Bo można zrobić mu wszystko, a on nie protestuje.  Bo przychodzi się tak czule ze mną witać i tak uważnie patrzy gdy wychodzę.&lt;br /&gt;Myślę, że on wie, że jest z nami tylko na trochę, że nie może się czuć jeszcze pewnie.&lt;br /&gt;Ale w sobotę ma przyjechać ktoś, kto sprawi, ze jego życie pójdzie do przodu.&lt;br /&gt;Ty Korusiu czekaj spokojnie, ja sie podenerwuję za nas oboje.  Do tej soboty.&lt;br /&gt;Tak na wszelki wypadek, żeby zaczarować trochę rzeczywistość, żeby wszystko było dobrze.&lt;br /&gt;Bo sobie zasłużyłeś na najlepsze, kochany Kocie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-2428300607806494176?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/2428300607806494176/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=2428300607806494176' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/2428300607806494176'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/2428300607806494176'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2008/10/koru-aby-do-przodu.html' title='Koruś: aby do przodu'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SQH8Iot_DTI/AAAAAAAADp4/cXj_XYtxNPE/s72-c/24102008+049.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-3693339267972998257</id><published>2008-10-16T17:25:00.003+02:00</published><updated>2008-10-16T17:42:02.201+02:00</updated><title type='text'>Koruś: skala grzeczności</title><content type='html'>W końcu mogę to spokojnie napisać: Koruś NIE JEST kotem agresywnym.&lt;br /&gt;Wszystkie testy przechodzi bez problemu.&lt;br /&gt;Test na dziecko: zaliczony.&lt;br /&gt;Koruś pozwolił się wymiziać, wyściskać, podnosić i nie uciekł gdzie pieprz roście, jak młoda wpadła do mieszkania z siłą huraganu.&lt;br /&gt;Test na sytuację stresową: zaliczony.&lt;br /&gt;Jak dotąd, jedyną formą obrony, którą Koruś stosuje jest próba ucieczki, zęby i pazury nie są używane. U weta pozwolił bez problemu sobie pogrzebać w uszach. Podczas szczepienia ani nie drgnął, ani nie pisnął. Transportera nie lubi i wyraźnie boi się w nim być, zakopuje się pod kocyk, aby się ukryć.&lt;br /&gt;Gdy mu wczoraj czyściłam uszka, chciał zwiać. Delikatnie acz stanowczo zatrzymany, położył się i zaczął mruczeć. I tak podczas całego zabiegu czyszczenia uszek.&lt;br /&gt;W ogóle Koruś rzadko nie mruczy.&lt;br /&gt;Całe jego ciało mówi o tym, że kontakt z człowiekiem, to ogromna przyjemnośc dla niego.&lt;br /&gt;Gdy leżał mi na kolanach, co chwila robił mikro-ruchy, jakby się nie mógł do końca zdecydować, w której pozycji jest w najbliższym kontakcie ze mną, jak się położyć, żeby sie wtulić w kolana z największą mocą. Jego łapki cały czas pracują "ugniatając ciasteczka"&lt;br /&gt;Wzruszył mnie ogromnie, gdy zagadana z Mamą przestałam go drapać. Wydłużył wtedy szyję, uniósł się lekko i delikatnie tryknął mnie noskiem w brodę domagając się dalszych pieszczot.&lt;br /&gt;On po prostu całym sobą chłonie bliskość z człowiekiem.&lt;br /&gt;Potrzebuje jej.&lt;br /&gt;Potrzebuje czyjejś uwagi i serca.&lt;br /&gt;Agresja? Nie stwierdzono.&lt;br /&gt;Cholera! Jaka agresja?!!!&lt;br /&gt;W mojej skali grzeczności od 0 do 10 punktów, Koruś dostaje 12.&lt;br /&gt;Czy już wspominałam, że jest cudowny?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-3693339267972998257?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/3693339267972998257/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=3693339267972998257' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/3693339267972998257'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/3693339267972998257'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2008/10/koru-skala-grzecznoci.html' title='Koruś: skala grzeczności'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-2151335609157217746</id><published>2008-10-13T18:09:00.004+02:00</published><updated>2008-10-13T20:56:47.871+02:00</updated><title type='text'>Koruś: poznajemy się</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SPN1BJDibvI/AAAAAAAADIc/29Y_TF3aM8Y/s1600-h/korus.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SPN1BJDibvI/AAAAAAAADIc/29Y_TF3aM8Y/s400/korus.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256673852542578418" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj Koruś miał foto-sesję.&lt;br /&gt;Dobra, foto-sesja to za dużo powiedziane.&lt;br /&gt;Próbowałam cyknąć w miarę wyraźne fotki czarnemu kotu, który nieustannie chciał na mnie siedzieć. Szczęście, że był za mną małżonek, i dzięki jego pomocy parę w miarę wyraźnych fotek wyszło.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/Scardinius/Koru#"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt; można je obejrzeć.&lt;br /&gt;Koruś jest jeszcze trochę nieśmiały, albo ma taki subtelny charakter.&lt;br /&gt;Jest ciekawski. Wszystko jest interesujące i fajne. Serwetka wisząca ze stołu. Kwiatek. Kompozycja z suchych badyli. Woda kapiąca z kranu.&lt;br /&gt;Ale NAJ NAJ fajniejszy jest dla Korusia ludź.&lt;br /&gt;Na ludzia się wchodzi. Ludzia się tryka główką. O ludzia się ociera. Ludziowi robi się czółka.&lt;br /&gt;I mruczy się ludziowi. Czyli standardowy kornik: kochający człowiek jest mu niezbędny do szczęścia.&lt;br /&gt;W dużych ilościach.&lt;br /&gt;Koruś jest przesympatyczny, mruczący, rozmiziany, kontaktowy, lubiący pogadać. I jak to u kornisi bywa, ma miszcza w robieniu głupich min.&lt;br /&gt;Agresji nadal nie stwierdzono.&lt;br /&gt;Jutro zafunduję mu sytuację stresogenną: wizyta u weta+szczepienie.&lt;br /&gt;Zobaczymy, może w stresie zmienia się w dziką bestie?&lt;br /&gt;Ale jakoś tak, im więcej czasu z nim spędzam, tym mniej mam wiary w jego agresję. Za którą miał umrzeć.&lt;br /&gt;Co tu gadać, jest cudowny. Ktoś będzie ma fantastycznego kota.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-2151335609157217746?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/2151335609157217746/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=2151335609157217746' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/2151335609157217746'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/2151335609157217746'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2008/10/koru-poznajemy-si.html' title='Koruś: poznajemy się'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SPN1BJDibvI/AAAAAAAADIc/29Y_TF3aM8Y/s72-c/korus.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-4270365006397056590</id><published>2008-10-12T17:50:00.004+02:00</published><updated>2008-10-12T18:50:08.312+02:00</updated><title type='text'>Koruś gościnnie - początek</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;25 września&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jak to się czasem zdarza, domowy kot wymknął się oknem na dwór.&lt;br /&gt;Łapanie kota nie odbyło się łatwo lekko i przyjemnie. Kot ugryzł swoją Panią. Trzy razy ugryzł.&lt;br /&gt;Trafia do lecznicy na obserwację w kierunku wścieklizny. Pani go nie chce odebrać. Boi się go.&lt;br /&gt;Kot jest agresywny.&lt;br /&gt;Jaki wyrok Wysoki Sądzie?&lt;br /&gt;Morbital.&lt;br /&gt;Ale każdy ma przecież prawo do adwokata, czy jest na sali jakiś adwokat...?!&lt;br /&gt;Nie ma.&lt;br /&gt;Wyrok zostanie wykonany za 2 tygodnie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;29 września&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Adwokat! Znalazł się! Hura!&lt;br /&gt;Telefon z rana: w lecznicy jest do uśpienia czarny devon, może znam kogoś, kto by takiego chciał?&lt;br /&gt;Nie znam. Nie znam i nie mogę zabrać tego kota.&lt;br /&gt;Nie mogę, nie mogę.&lt;br /&gt;Nie moge go tak zostawić. Decyzja szybka i w sumie prosta. Devon pojedzie do mojego awaryjnego domu tymczasowego. Dzwonię do lecznicy, potem do właścicielki, potem do lecznicy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;8 października&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jadę obejrzeć kota. Oooooooj, żaden z niego devon! To kornisz.&lt;br /&gt;W lecznicy traktują mnie podejrzliwie, wiadomo: chętna na rasowego, niekastrowanego kota.&lt;br /&gt;Tłumaczę się gęsto. Daję telefon do swojej Wetki. Chyba da mi jakieś referencje, mam nadzieję. Dała! :)) I to nie najgorsze, ale w końcu współpracujemy coś z 15 lat. I zawsze mogę na nią liczyć.&lt;br /&gt;Właścicielka przyjeżdża, podpisuje zrzeczenie się kota na moją rzecz. Uf. Dziękuję Pani. Jutro go odbieram. Jest mój.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;9 października&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;10.00&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Rano wyjazd po kota.&lt;br /&gt;Jaka piękna pogoda! Słonecznie i ciepło. Za piękny dzień na śmierć, idealny na początek nowego życia.&lt;br /&gt;Miła, młoda (chyba?) stażystka cierpliwie i wyczerpująco odpowiada na moje pytania. Kot był grzeczny na obserwacji. Trafialność do kuwety 100% Mimo okazałych jajek - nie znaczy.&lt;br /&gt;Z wielką niechęcią oddają mi kota niekastrowanego, obiecuję, że jedziemy prosto na zabieg.&lt;br /&gt;Dostaję kartkę z wynikiem obserwacji i wywalczonym przez Adwokatów, wielkimi literami odciśniętym napisem: NIE USYPIAĆ! Do przenoski dostaję kota. Nie ma rodowodu. Wydaje mi się nie za piękny. Pazury ma jak sztylety i jest wyraźnie zdenerwowany. No nic, ruszamy.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;13.30&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Dojeżdżam do gabinetu. Przekładamy kota do klatki, narkoza, złote ręce Pani Ireny pozbawiają kota jajek. Następnie chip. Oznakowany na zawsze, już nigdy nie będzie anonimowym zwierzakiem. W uszach ma kopalnę brudu, ale są zdrowe. Wykastrowany, wybłyszczony na wysoki połysk kocur jest gotowy do nowego życia.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;15.00&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Zawożę go do Mamy. Jest dla niego gotowy pokój. Zamykam go w klatce, żeby nie zrobił sobie krzywdy wybudzając się z narkozy. Zostawiam go z Mamą, muszę pozałatwiać resztę spraw.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;18.00&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Odwiedzam Korka. Zatacza się jeszcze, ale jest już trzeźwy. Siedzi i patrzy na nas nieprzytomnym wzrokiem. Od dwóch tygodni jego świat rozpada się na kawałki.&lt;br /&gt;Biedaku....&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;9 października&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Przyjeżdżam do niego z rana. Zwymiotował po narkozie, muszę posprzątać. Patrzę uważnie, jak tam jego skala agresji. Hmmmm na moje oko zero, ale wypuszczam go z klatki ostrożnie.&lt;br /&gt;Wychodzi, rozgląda się, i następnie wykonuje następujące czynności zagrażające ludzkiemu życiu:&lt;br /&gt;1) chce mnie zamiziać na śmierć&lt;br /&gt;2) szykuje sie do ataku rozciągając mięśnie: robi fikołki, tarza się na plecach i wystawiając grube brzucho&lt;br /&gt;3) używa pazurów ugniatając moją osobę i wystawia te pazury podczas miziania, rozcapierzając w ekstazie łapki&lt;br /&gt;4) chce mnie znokautować metodą "na baranka"&lt;br /&gt;5) głośno mruczy, aby odwrócić uwagę od w/w czynności.&lt;br /&gt;Och kocie! Jak mogło mi przyjść do głowy, że nie jesteś ładny? Jesteś piękny. Masz czarne, grube, pofalowane futro, które w ostrym słońcu mieni się odcieniem gorzkiej czekolady, masz uważne, złote oczy i jesteś taki.... cudownie kornikowy!&lt;br /&gt;Obiecuję Ci kotku, znajdę Ci takiego człowieka, który Cię pokocha. U którego twój koci świat już nie runie, tylko będzie się toczył w rytm ważnych kocich czynności. Obiecuję.&lt;br /&gt;Po powrocie do domu mocno ściskam moje kocice. Są oczywiście zachwycone a ja po raz enty przypominam sobie, dlaczego kocham tę właśnie rasę.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;12 października&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Mama twierdzi, że Koruś vel Brunecik jest najgrzeczniejszym ze wszystkich kotów, które do tej pory u niej umieszczałam. Od dwóch dni biega po całym mieszkaniu. Korzysta z każdej okazji, żeby się przytulić. Uwielbia tańczyć owijając się wokół ludzkich nóg. Mruczy. Bez problemu daje się podnosić i przytulać.&lt;br /&gt;Agresja? Nie stwierdzono.&lt;br /&gt;Dom pilnie potrzebny!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-4270365006397056590?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/4270365006397056590/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=4270365006397056590' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/4270365006397056590'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/4270365006397056590'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2008/10/koru-gocinnie-pocztek.html' title='Koruś gościnnie - początek'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-3821120903942717562</id><published>2008-09-04T23:04:00.006+02:00</published><updated>2008-09-04T23:37:35.197+02:00</updated><title type='text'>Panna Mądralińska</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SMBReC-klQI/AAAAAAAACXY/c_Kvo70j4Es/s1600-h/jamie.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SMBReC-klQI/AAAAAAAACXY/c_Kvo70j4Es/s400/jamie.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5242279542896497922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zawsze mi się wydawało, że żywa inteligencja korniszy to ich największa zaleta, ale teraz zastanawiam się, czy aby na pewno....?&lt;br /&gt;Jamie jest udoskonaloną wersją Blutki, chociaż jeszcze brakuje jej blutowej mądrości, która zapewne przyjdzie z wiekiem.&lt;br /&gt;Jamie ma cienki ogon, tułów, łapki, jest cienka wszędzie. Prawie wszędzie, bo jej intelekt nie jest wcale cienki, wręcz przeciwnie. Moim skromnym zdaniem Jamie myśli za dużo.&lt;br /&gt;Dopóki nie było Jamie, w domu istniały strefy dla kotów niedostępne. Nawet nie to, że by nie dały rady tam wejść, ale po prostu nie przyszłoby im to do głowy.&lt;br /&gt;Za to do długiej głowy Jamie przyszło.&lt;br /&gt;Jamie zdobyła szafy w pokoju, na które chowałam kocie zabawki i piórka. Włazi na te szafy i zrzuca zabawki tym biednym kotkom, które nie są w stanie wleźć na szafę.&lt;br /&gt;Czasem niestety zrzuca nie tylko zabawki, ale rzeczy, którymi koty bawić się nie powinny, na przykład wiklinowy koszyczek z setką klamerek w środku. To w żadnym razie nie jest zabawka dla kotów!&lt;br /&gt;To znaczy moim zdaniem nie jest, bo kotom chyba się kalmerki bardzo podobały. 2 dni wyciągałam z pod szafek, lodówki, pralki itp. klamerki i cały czas mi się wydaje, że sporo z nich przepadło w jakiejś kociej, czarnej dziurze.&lt;br /&gt;Półeczka na której trzymaliśmy podręczne leki świeci pustkami, bo jak tylko Jamie odkryła szeleszczące paczuszki tamże, regularnie po powrocie z pracy znajdowałam porozrzucane opakowania. Więc leki powędrowały do zamykanej szafki.&lt;br /&gt;Zastanawiam się z niepokojem, czy pewnego dnia Jamie odkryje, że jeśli zrzuci z lodówki puszkę z karmą, to puszka się otworzy i.... hulaj dusza! Chociaż pewnie powinnam się nie zastanawiać CZY, ale KIEDY Jamie odkryje tę prostą metodę zdobywania pożywienia.&lt;br /&gt;Pozostaje mi nadzieja, że szafek Jamie się otwierać nie nauczy.&lt;br /&gt;Bo mam wrażenie, że Jamie nie kombinuje "co-by-tutaj" tylko gdy śpi.&lt;br /&gt;Ech, czasem się zastanawiam co by było, gdyby Panna Mądralińska nie była jednocześnie takim małym, słodkiem kotkiem..... Ale jest.&lt;br /&gt;I kochamy ją za wszystko. Za wybujały intelekt też.&lt;br /&gt;Bo czyż nie jest godnym podziwu, że taka mała, płaska głowka mieści w sobie tyle sprytu?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-3821120903942717562?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/3821120903942717562/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=3821120903942717562' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/3821120903942717562'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/3821120903942717562'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2008/09/panna-mdraliska.html' title='Panna Mądralińska'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SMBReC-klQI/AAAAAAAACXY/c_Kvo70j4Es/s72-c/jamie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-2133070704181038429</id><published>2008-07-14T21:15:00.003+02:00</published><updated>2008-07-14T21:31:42.508+02:00</updated><title type='text'>Kto kogo ?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_IbjX_bMTZ14/SHuo642sBhI/AAAAAAAABHo/xKuU_i6MpIU/s1600-h/56072008+064.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://bp0.blogger.com/_IbjX_bMTZ14/SHuo642sBhI/AAAAAAAABHo/xKuU_i6MpIU/s400/56072008+064.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5222953922513864210" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Olka&lt;/span&gt; ma prawo palnąć w głowę każdego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Bluta&lt;/span&gt; ma prawo palnąć w głowę każdego oprócz Olki i Jamie. Bi nie musi dyscyplinować, bo Bi Blutę kocha bardzo.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Diabłowi&lt;/span&gt; wydaje się, że ma prawo palnąć w głowe każdego oprócz Olki, ale wszystkie korniczki raz na czas wybijaja jej ten pomysł z łysej głowy tłukąc po innych częściach ciała. A Bi ja szarpie za uszy, jak Brzydula przegnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jamie&lt;/span&gt; ostatnio doszła do wniosku, że ma prawo palnąć w głowę każdego, oprócz Olki jak już wspominałam, poza tym Olka i ja to dwie wielkie miłości Jamie, więc nasze głowy są bezpieczne. Za to Blucie Jamie czasem przypomina, że już nie jest malutka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Bi&lt;/span&gt; ma prawo palnąć w głowe każdego, kto jej zajmie miejscówkę u mnie, chociaż zazwyczaj zamiast łapoczynów stosuje szarpnięcie za ucho. Oczywiście oprócz Olki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Maluchy&lt;/span&gt; ma prawo palnąć w głowę każdy.&lt;br /&gt;Na szczęście w zasadzie nie ma to miejsca, chyba, że 5miesięczne dzieciątka wpadną na pomysł, żeby possać mamcię, wtedy dostają plaskacza. Albo zajmą Bi miejscówkę, wtedy dostają po uszach.&lt;br /&gt;Oczywiście maluchy nie mają prawa palnąć w głowę nikogo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można też na to spojrzeć z drugiej strony:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jamie&lt;/span&gt; kocha &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Olkę&lt;/span&gt;, z wzajemnością.&lt;br /&gt;Ku mojemu zaskoczeniu, między &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Bibi&lt;/span&gt; a &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Blue&lt;/span&gt; wytworzyła się bardzo silna więź i na Biedroneczkę Blue nie burczy nigdy, a nawet więcej: dzisiaj Królowa Blue sprała Diabła za dokuczanie Bibi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Diabeł&lt;/span&gt;... cóż, Diabeł kocha mnie.&lt;br /&gt;Ja kocham Diabła.Wielkie to szczęście, że moje pojemne serce jest w stanie pomieścić wszystkie kocice.&lt;br /&gt;I nie tylko ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z układów kocio- ludzkich,Blunia kocha Mi, Oliwcia kocha mojego męża, Diabeł, Jamie i Bi kochają mnie, przy czym Bi męczy swoją osobą cała rodzinę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie masz jeszcze kota? Żałuj!&lt;br /&gt;Masz tylko jednaego? Szybciutko się dokoć!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kocio-ludzkie i kocio-kocie układy są tak niesamowite, że można je obserwować latami i codziennie się czymś zadziwić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-2133070704181038429?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/2133070704181038429/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=2133070704181038429' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/2133070704181038429'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/2133070704181038429'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2008/07/kto-kogo.html' title='Kto kogo ?'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp0.blogger.com/_IbjX_bMTZ14/SHuo642sBhI/AAAAAAAABHo/xKuU_i6MpIU/s72-c/56072008+064.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-7019444344779362003</id><published>2008-06-16T16:23:00.007+02:00</published><updated>2008-06-16T16:46:31.637+02:00</updated><title type='text'>A ja wolę moją mamę, czyli jak dobrze mieć córeczkę</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SFZ8vhLSsuI/AAAAAAAAA70/bq7m0kHy4Oo/s1600-h/6.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SFZ8vhLSsuI/AAAAAAAAA70/bq7m0kHy4Oo/s400/6.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5212490774529356514" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SFZ8riEHS9I/AAAAAAAAA7s/T9XHzFi3T8A/s1600-h/5.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SFZ8riEHS9I/AAAAAAAAA7s/T9XHzFi3T8A/s400/5.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5212490706048207826" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SFZ8mjLIwdI/AAAAAAAAA7k/3fXVoNLDKQ8/s1600-h/4.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SFZ8mjLIwdI/AAAAAAAAA7k/3fXVoNLDKQ8/s400/4.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5212490620446753234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SFZ8hLBp9rI/AAAAAAAAA7c/BAZOoYN9zCs/s1600-h/3.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SFZ8hLBp9rI/AAAAAAAAA7c/BAZOoYN9zCs/s400/3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5212490528065189554" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SFZ8bpxAhII/AAAAAAAAA7U/Iujzo5-C5xw/s1600-h/2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SFZ8bpxAhII/AAAAAAAAA7U/Iujzo5-C5xw/s400/2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5212490433237648514" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SFZ8VcUIxwI/AAAAAAAAA7M/OPg8FOsQicM/s1600-h/1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SFZ8VcUIxwI/AAAAAAAAA7M/OPg8FOsQicM/s400/1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5212490326547678978" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nie wiedzieć czemu, Blue obudziła się rano wściekła.&lt;br /&gt;Nie zdenerwowana czy rozdrażniona, ale porządnie wściekła, jak osa w żółto-czarne paski.&lt;br /&gt;Idąc do poidła pogoniła kota Diablicy, która wyczuła, że żartów nie ma i bez ociągania zeszła szefówce z drogi.&lt;br /&gt;Potem Blue wytargała za uszy własne dzieci, które przybiegły sie przywitać.&lt;br /&gt;Obojętnie przyjęła czułe przywitanie Bibi i od niechcenia odpowiedziała "cześć" swojej kochanej Oliwce. Słowo daję, słodkiej i łagodnej Blue jeszcze w takim podłym nastroju nie widziałam nigdy.&lt;br /&gt;Może jej się coś złego przyśniło? Może śniadanie jej nie smakowało? Może nóżki ścierpły we śnie? A może pobudkę zgotowała jej Diablica za pomocą zębów?&lt;br /&gt;Teraz już nie dojdę dlaczego, ale Blue miała paskudny humor i już. Kto się zbliżył obrywał, kto za blisko podszedł słyszał to, czego mi powtórzyć nie wypada.&lt;br /&gt;Jamie obserwowała swoją mamę z boku, zmrużyła pomarańczowe oczy i patrzała.&lt;br /&gt;W końcu wstała, wygięła w pałąk chude ciałko i wskoczyła na akwarium, do siedzącej sztywno jak egipska figurynka Blue i strzeliła jej baranka.&lt;br /&gt;Zanim Bluta zdążyła uświadomić swoją piękną córkę, że nie ma ochoty na żadne ^%$##^&amp;amp;^ towarzystwo, Jamie podsunęła jej pod pyszczek karbowaną główkę i miałknęła prawie bezgłośnie: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przytul mnie ......&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Nie wierzyłam własnym oczom, ale Blutka, zamiast pacnąć ją w głowę albo chociaż zakląć szpetnie pochyliła się nad Jamie i... polizała córkę po czółku. A potem już obie, mama i córka prześcigały się w czułościach. Jamie bardzo zadowolona z siebie, Blunia zrelaksowana i wyciszona.&lt;br /&gt;Hmmm coś mi to przypomina i doskonale rozumiem Blue.&lt;br /&gt;Jak dobrze mieć córeczkę !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-7019444344779362003?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/7019444344779362003/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=7019444344779362003' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/7019444344779362003'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/7019444344779362003'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2008/06/ja-wol-moj-mam-czyli-jak-dobrze-mie.html' title='A ja wolę moją mamę, czyli jak dobrze mieć córeczkę'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SFZ8vhLSsuI/AAAAAAAAA70/bq7m0kHy4Oo/s72-c/6.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-2877061402323091449</id><published>2008-05-08T19:00:00.005+02:00</published><updated>2008-05-08T19:21:41.177+02:00</updated><title type='text'>Jak mogłaś Agato!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SCM10ZuU67I/AAAAAAAAAVs/jF_9zvWyVYc/s1600-h/carlito.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SCM10ZuU67I/AAAAAAAAAVs/jF_9zvWyVYc/s400/carlito.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5198057569290349490" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Gdyby Zdzisław był koteczką, na 100% byłby damulką.&lt;br /&gt;Bo Zdzisław oprócz rozumu ma wielkie serce i bogate wnętrze.&lt;br /&gt;Miłość między Agatą a Zdzisławem pojawiła sie w chwili, kiedy ci dwoje zobaczyli się po raz pierwszy. Agata przyszła do mnie obejrzeć kocięta, w tym kocurka, którego zamówiła, zanim się urodził. W zasadzie chciała koteczkę, może dlatego w Zdzisławie jest taki silny pierwiastek żeński? Ale zamiast koteczki urodził się dla niej kocurek.&lt;br /&gt;Więc Agata przyszła obejrzeć maluchy i BUM!  stało się.&lt;br /&gt;Dla Zdzisława Agata jest najważniejsza na świecie, tak naprawdę inni ludzie mogliby w ogóle nie istnieć. Bo Zdzisiu kocha swoją Agatkę patologicznie, jak jego mama Blue kocha swoją Mi.&lt;br /&gt;Oprócz pokładów miłości, różowego nosa i wielkich niebieskich oczu Zdzisław ma talent.&lt;br /&gt;Dokładniej mówiąc talent wokalny.&lt;br /&gt;Ponieważ każdy artysta potrzebuje odpowiedniej akustyki Zdzisław też znalazł miejsce do popisów.&lt;br /&gt;Wanna!&lt;br /&gt;Ach! jak w wannie się śpieeeeeeeeeeeewaaaaaaaaaaaaa.... jak się pięknie echo niesie po całym mieszkaniu.... Nie wszyscy doceniali umiejętności Zdzisia, biedak nie raz usłyszał brutalne "zamknij się Zdzichu!" Ale i tak śpiewał. A sąsiedzi Agaty pewnie nie raz się zastanawiali, czy jej mąż ma w końcu na imię Zdzisław czy jednak nie?&lt;br /&gt;Kiedy Agata z rodziną przeniosła się czasowo do wynajętego mieszkania, Zdzisław od razu wpadł do łazienki i zaśpiewał kilka swoich ulubionych kawałków. Test wypadł pomyślnie, akustyka była świetna.&lt;br /&gt;W zeszłym tygodniu odwiedziłam Agatę, która już mieszka we własnym, pięknym, nowiutkim i pachnącym mieszkaniu.&lt;br /&gt;Eleganckie, fajnie rozplanowane, urządzone ze smakiem... aż doszłyśmy do łazienki.&lt;br /&gt;I ... szok! Łazienka na pierwszy rzut oka piękna, ale co ja widzę???&lt;br /&gt;NIE MA WANNY!!!! Najnormalniej w świecie w kącie stoi kabina prysznicowa!&lt;br /&gt;Biedny Zdzisław. Era dobrze nagłośnionych koncertów właśnie się skończyła.&lt;br /&gt;Agato... jak mogłaś!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-2877061402323091449?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/2877061402323091449/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=2877061402323091449' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/2877061402323091449'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/2877061402323091449'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2008/05/jak-moga-agato.html' title='Jak mogłaś Agato!'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SCM10ZuU67I/AAAAAAAAAVs/jF_9zvWyVYc/s72-c/carlito.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-442580148408001906</id><published>2008-05-05T00:09:00.005+02:00</published><updated>2008-05-05T00:20:09.362+02:00</updated><title type='text'>Tak to miało być!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SB42Q0IHrRI/AAAAAAAAAVI/H1r7eYQh-pE/s1600-h/04052008+039.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SB42Q0IHrRI/AAAAAAAAAVI/H1r7eYQh-pE/s400/04052008+039.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5196650682530639122" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj zadzwonił telefon i zapowiedzieli się nieoczekiwani ale przemili goście. Dzisiaj nas odwiedzili: Ida, Rafał i Frania. Frania to czarna koteczka devon rex, córeczka naszej Diablicy, zresztą bardzo do swojej mamy podobna.&lt;br /&gt;Frania była stremowana zapachami obcych kotów, wyraźnie i dobitnie powiedziała Rafałowi, że jej się tu nie bardzo podoba. Widocznie nie tylko uroda ale i charrrakterek po mamusi! :)))&lt;br /&gt;Widać było wyraźnie, że Frania nas już nie pamięta i najlepiej się czuje albo u Idy albo u Rafała.&lt;br /&gt;I co to ma być?!&lt;br /&gt;Sama jej przerwałam pępowinę, nauczyłam jeść, korzystać z kuwety i w ogóle być w miarę przyzwoitym kotem. A tu po roku od wyjazdu z naszego domu Frania udaje, że nas nie zna.&lt;br /&gt;No pięknie!&lt;br /&gt;A tak całkiem na serio: miło to widzieć, że Franka jest już nie nasza.&lt;br /&gt;Że dobrze i bezpiecznie czuje się z nowymi opiekunami.&lt;br /&gt;Tak właśnie powinno być.&lt;br /&gt;Ida, Rafał, dziękuję Wam za odwiedziny i za to, że jesteście takimi opiekunami dla Franusi, i że ją tak kochacie.&lt;br /&gt;A przy tej okazji gorąco pozdrawiam wszystkich, którzy dali świetne domy i tyle serca naszym kociakom.&lt;br /&gt;Tak sobie to wyobrażałam i tak to miało być.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-442580148408001906?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/442580148408001906/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=442580148408001906' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/442580148408001906'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/442580148408001906'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2008/05/tak-to-miao-by.html' title='Tak to miało być!'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SB42Q0IHrRI/AAAAAAAAAVI/H1r7eYQh-pE/s72-c/04052008+039.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-2771686596851969649</id><published>2008-05-01T22:02:00.004+02:00</published><updated>2008-05-01T22:30:42.747+02:00</updated><title type='text'>"K"oteczki</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SBonREIHq1I/AAAAAAAAAMc/mzbz8O_twaI/s1600-h/55.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SBonREIHq1I/AAAAAAAAAMc/mzbz8O_twaI/s400/55.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5195508294244346706" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Za każdym razem, tuż przed drugim szczepieniem dociera do mnie, ze to już niedługo. Że niedługo trzeba będzie się rozstać.... I jak zwykle się zastanawiam, kiedy te dzieci tak urosły? I dlaczego tak szybko? No bo drugie szczepienie, kastracja i pomału kociaki zaczną się rozjeżdżać do swoich domów.&lt;br /&gt;Już wiem, że pierwszy wyjedzie Klusek, oficjalnie King od Dreams Scardinius*Pl&lt;br /&gt;Miot "K" to wybitnie energiczne kociaki. Każde z nich to żywe srebro, jeśli widzieliście kiedyś rozlaną rtęć, to łatwo sobie wyobrazicie K-otki w ruchu. Są wszędobylskie. Szybkie. Ciekawskie. Gadatliwe. Żarłoczne. Niesamowite jak głośno potrafią krzyczeć czekając, aż ostygnie ich kurczak.&lt;br /&gt;Każde z nich jest inne, a jednocześnie są tak podobne.&lt;br /&gt;Klusek jest rozsądny, zawsze się namyśla, zanim coś zrobi, zmarszczy czółko i zastanawia się, czy napewno warto.&lt;br /&gt;Miki to maminsynek i podrywacz, tylko nie czaruje swojej mamy Blue, a ludzi, jak ten Miki potrafi zaglądać miłośnie w oczy, o mamusiu....  Ciekawe kto powie o nim Key To My Heart? To będzie prawdziwy szczęściarz....&lt;br /&gt;Kitty to dziewczynka stanowcza, odważna i zdecydowana. Ale i ona by oddała ostatnią chrupkę babycata za kwadransik na kolanach z opcją drapania po brzuszku. Jest bardzo podobna do Jawuni i jest tak samo kochana.&lt;br /&gt;Kika moja księżniczka, delikatna i śliczna jak porcelanowa laleczka. Co nie przeszkadza jej bujać się na firankach. Szczęście, że w domu, w którym zamieszka Kikunia nie mają firanek :))&lt;br /&gt;Magusia to prawdziwa czekolada w ko(st)kach. Bycie całowaną po brzuszku to jej ulubione zajęcie. Do tego jest piękna i będzie miała oranżowe spojrzenie, jak jej siostra Jamie. Uwielbiam patrzeć na Magunię, jej imię: Kind of Magic pasuje do niej idealnie.&lt;br /&gt;Kiss Me Quick! Wydaje mi się, że imię stanowi życiowe motto Kisielki. Jeśli się nie zareaguje należycie szybko na przymilne gadanie i pląsy Kisielki to na 100% dostanie się upomnienie wysokim i donośnym głosikiem Kisi.&lt;br /&gt;Na razie nie myślę o dniu, kiedy zaczną nasz dom opuszczać "K"oteczki.....&lt;br /&gt;Na razie pozadrościłam Izie Jakul pięknych albumów i utworzyłam moim kotom album. Teraz można zobaczyć ich fotki w naprawdę dużych ilościach:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/Scardinius"&gt;NASZ ALBUM&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ale wiem, że pojutrze, po drugim szczepieniu znowu zacznie wracać myśl, że to już niedługo i będę się zastanawiać, kiedy te dzieci tak urosły.... przecież dopiero co były takie maleńkie.....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-2771686596851969649?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/2771686596851969649/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=2771686596851969649' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/2771686596851969649'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/2771686596851969649'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2008/05/koteczki.html' title='&quot;K&quot;oteczki'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SBonREIHq1I/AAAAAAAAAMc/mzbz8O_twaI/s72-c/55.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-6910154763801175037</id><published>2008-04-17T18:26:00.005+02:00</published><updated>2008-04-17T18:54:16.704+02:00</updated><title type='text'>Jamie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SAd_WS258VI/AAAAAAAAAAk/j3LusUQuuaE/s1600-h/j2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SAd_WS258VI/AAAAAAAAAAk/j3LusUQuuaE/s320/j2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5190257116563763538" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SAd_Pi258UI/AAAAAAAAAAc/Oz_JSwDHWjI/s1600-h/j1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SAd_Pi258UI/AAAAAAAAAAc/Oz_JSwDHWjI/s320/j1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5190257000599646530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W weekend Jamie i ja byłyśmy w Szczecinie na wystawie. Nocowałyśmy w hotelu i ku naszemu zdziwieniu okazało sie, że mamy pokój dwuosobowy: ja miałam swoje łózko, a Jamie swoje.&lt;br /&gt;Po rozpakowaniu się zostawiłam Jamie samą i wyszłam na 3 godziny. To, co usłyszała od Jamie po powrocie nie nadaje się do powtórzenia bez ocenzurowania tekstu. Ponad godzinę słuchałam, że jak mogłam, że kotu sie nie robi takich rzeczy, że juz powinnyśmy spać, bo jutro długi dzień, że ona tu odchodziła od zmysłów bojąc się porzucenia i w ogóle straszny skandal i obraza. Jej aoouuaauuuooooaaauuułaaaaoouuuaaa było słychać na korytarzu i w pokoju obok. Zaproponowałam jej w ramach przeprosin zabawę i oczywiście zadziałało. Zawsze działa.&lt;br /&gt;Ale swoją ważką z dzwoneczkiem Jamie szybko sie znudziła, więc zjadłam niskotłuszczowego camemberta, a papierek zwinęłam w kulkę i dopiero zaczęło się szaleństwo! Od rzucania kulki rozbolała mnie ręka, ale Jamie aportowała tak, że niejeden wyżeł mógłby sie nauczyć.&lt;br /&gt;Ja wymiękłam pierwsza, wzięłam prysznic i do łóżka.&lt;br /&gt;Jamie jeszcze długo mordowała papierową kulkę na swoim łóżku. Ale najwyraźniej tak jak ja, nie bardzo umiała zasnąć w obcym miejscu, bo większość nocy kursowała po hotelowym pokoju gadając do siebie.&lt;br /&gt;Przy okazji wyciągnęła z ceramicznego wazonu sztuczne tulipany. Tulipany zabiła, wazonik zrzuciła. Przewróciła nocne lampki na obu stolikach, krzesło, a co drugie okrążenie sprawdzała, czy drzwi od pokoju może jednak dadzą się otworzyć. Nie dały się, więc narzekając wniebogłosy robiła kolejną rundkę po pokoju. Ok. 5 nareszcie się zmęczyła, wlazła do mojego łóżka i zasnęłyśmy obie.  Rano ja posprzątałam to, co ona poprzestawiała po swojemu w nocy, a Jamie siedziała na środku hotelowego stołu i w skupieniu, ze zmarszczonym czółkiem, olbrzymimi oczyskami patrzała, czy wszystko robię, jak należy.&lt;br /&gt;Jamie szczecińskie hotel podobał się dużo bardziej niż mi, bo ja byłam jakoś niewyspana i śpiąca jak sowa, a Jamie świeża i rześka jak skowronek.&lt;br /&gt;Zresztą ona zawsze wygląda jak modelka na chwilę przed wyjściem na wybieg.&lt;br /&gt;Elegancka, piękna i delikatna.&lt;br /&gt;Więc o Jamie pewnie będzie dużo i często.&lt;br /&gt;Bo wszystkie moje koty kocham ogromnie.&lt;br /&gt;Ale &lt;span style="font-style: italic;"&gt;my heart belongs to Jamie.....&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-6910154763801175037?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/6910154763801175037/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=6910154763801175037' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/6910154763801175037'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/6910154763801175037'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2008/04/w-weekend-jamie-i-ja-byymy-w-szczecinie.html' title='Jamie'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/SAd_WS258VI/AAAAAAAAAAk/j3LusUQuuaE/s72-c/j2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-6469145752092277428</id><published>2008-03-30T19:23:00.004+02:00</published><updated>2008-03-30T19:56:28.626+02:00</updated><title type='text'>Nie ma sprawiedliwości...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/R-_TjXic61I/AAAAAAAAAAU/DGGEEbJSPM4/s1600-h/bibi.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/R-_TjXic61I/AAAAAAAAAAU/DGGEEbJSPM4/s320/bibi.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5183594300694129490" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Bibi jest zdruzgotana.&lt;br /&gt;Po pierwsze stonka.&lt;br /&gt;Jak Bi przyjechała z Belgii, to nie miała w zasadzie żadnej konkurencji, bo jej rówieśniczka Jamie jest nad wyraz zgodna i miła, więc jak się Bi uparła, to jej zawsze było na wierzchu. No i do czasu narodzin stonki to Bi i Jamie były dziećmi w tym domu.&lt;br /&gt;A teraz co?!  Stonka żadnej świętości nie uszanuje! Podepcze, wszędzie wlezie, zagospodaruje każdą zabawkę, zeżre wszystko co do okruszka, zajmie wszystkie poduszki a do tego potrafi zająć najlepszą miejscówkę: siedzisko na drapaku! Nie pomaga syczenie, ani pacanie łapą po głowie, bo stonka ma to po prostu gdzieś, a nawet ( o rozpaczy!!! ) przyjmuje to jako zaproszenie do zabawy....&lt;br /&gt;Bądźmy szczerzy, od kiedy tydzień temu stonka definitywnie pokonała płotki kojca życie Bibi stało sie stanowczo cięższe. Bibi często siada na parapecie, patrzy ze zmarszczonym czółkiem w dal i zastanawia się, czy jak była kilkutygodniowym kociakiem to też była taką okropną stonką??!!&lt;br /&gt;Po drugie spanie.&lt;br /&gt;To już w ogóle przekracza wszelkie możliwe granice. Od początku było wiadomo, że na poduszce Dużej Dużej śpi Diabeł i nawet Bi musiała to przyjąć do wiadomości. Ale super cieplutka miejscówka pod kołdrą na brzuchu Dużej Dużej była wolna i Bibi z rozkoszą zaklepała ją dla siebie. To, co miało miejsce wczoraj to było dla Bi jak senny koszmar. Na poduszce jak zwykle Diabeł, bo jej technika rekinich zębów każdemu wybije z głowy podsiadkę hy-hy.&lt;br /&gt;Ale niżej... na brzuchu leżały 3 stonki: Kika, Kisia i Kitty! Trochę niżej leżała Blue ze stonkami czekoladowymi, Magusią i Kluskiem. A cieplutkie zagłebienie między szyją i obojczykiem Dużej Dużej zajął Mikunio, który wtulił pysio w policzek D.D. i spał, bezbronny i rozkoszy jak niemowlak, sapiąc cieplutkim, różowym noskiem w policzek, w który wcisnął pyszczek.&lt;br /&gt;A gdzie? pytam GDZIE??? ma się położyć Bibi?&lt;br /&gt;Szkoda gadać, ile prób musiała podjąć, zanim udało jej się wcisnąć pod puchaty, błękitny koc leżący na kołdrze, a i tak bibusiowe uszy wystawały, totalna porażka.....&lt;br /&gt;Na szczęście około północy Blunia zwołała dzieci na karmienie i cała stonka pobieła przyssać się do swojej mamy. Wtedy Bi wgramoliła się pod kołdrę, wtuliła w swoją miejscówkę i zasnęła z ciężkim westchnieniem.&lt;br /&gt;I tylko jedna myśl, taka już zupełnie półprzytomna, pozwoliła jej zasnąć spokojnie: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Teraz nie ma sprawiedliwości, ale Ty stonko, za kilka tygodni się wyprowadzisz, a ja, Bibi, będę mieć swoją miejscóweczkę na zawsze. O!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Tak Bibuniu, na zawsze. A przynajmniej do następnego wysypu stonki ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-6469145752092277428?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/6469145752092277428/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=6469145752092277428' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/6469145752092277428'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/6469145752092277428'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2008/03/nie-ma-sprawiedliwoci.html' title='Nie ma sprawiedliwości...'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/R-_TjXic61I/AAAAAAAAAAU/DGGEEbJSPM4/s72-c/bibi.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-8702376474864743535</id><published>2008-03-26T22:43:00.000+01:00</published><updated>2008-03-26T23:25:31.896+01:00</updated><title type='text'>Oliva</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/R-rMzHic60I/AAAAAAAAAAM/9hPsZ-PnOzk/s1600-h/olka.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/R-rMzHic60I/AAAAAAAAAAM/9hPsZ-PnOzk/s320/olka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5182179499812121410" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czasem jest tak, że robi się coś głupio, a jednak los się do nas łaskawie uśmiecha, przymyka oczy i do czynu głupiego dorzuca masę szczęścia.&lt;br /&gt;Tak właśnie było z Oliweczką.&lt;br /&gt;No owszem, planowaliśmy mieć kota, ale kiedyś. Miał być miły, przytulaśny i nie zostawiać masy włosów wszędzie. Padło na dziwaczną rasę Cornish Rex.&lt;br /&gt;Oliwcię kupiliśmy na kociej wystawie, od hodowczyni, która przyjechała z kociakami na sprzedaż z dalekiego Kaliningradu. Kryteriami wyboru były jej oszałamiojąco piękny, inny od wszystkiego co widziałam kolor i jej oczy. Już wtedy ogromne, przejrzyste, rozświetlone i wpatrzone w nas.&lt;br /&gt;Po krótkiej rozmowie dostaliśmy do rąk malutkiego kociaka i zapewnienie, że&lt;span style="font-style: italic;"&gt; "wsio kuszajet".&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Potem przyszło nam zapłacić za niewiedzę i kupowanie kota pod wpływem impulsu.&lt;br /&gt;Następnego dnia około południa Oliś była ciężko chora, a diagnoza naszej Pani Weterynarz była jak wyrok: panleukopenia. Kto ma kota, wie, co to jest.&lt;br /&gt;Długie i straszne dziesięć dni walczyliśmy o jej życie. Nie wiem do końca, jakim cudem udało się tę walkę wygrać. Ale się udało i tylko to się liczy.&lt;br /&gt;Jednak szczerze i uczciwie muszę przyznać, że to był jedyny kłopot, jaki z Oliwką mieliśmy.&lt;br /&gt;Bo Oliwka jest najgrzeczniejszym kotkiem na świecie.&lt;br /&gt;Nic nie zepsuła, nie potłukła, nie podrapała, nie zrzuciła. Zero strat. Zero kłopotów.&lt;br /&gt;Mieszkanie z nią okazało się samą przyjemnością. Nauczyła nas, co znaczy kornisz, że koty wcale nie chodzą własnymi drogami, że nie jest szczęśliwa, jeśli nie ma nas w pobliżu, że najlepszym miejscem do spania jest człowiek, ze kot nie tylko lubi mówić, ale opowiada całe historie.&lt;br /&gt;Kontaktowa, słodka, czuła, ale subtelna i nienahalna.&lt;br /&gt;Trudno w to uwierzyć, ale Oliwci wystarczy jedno "nie wolno"&lt;br /&gt;To właśnie Oliś nauczyła mnie być hodowcą.&lt;br /&gt;To była miła nauka, bo rodziła zdrowe, bezproblemowe kociaki, którymi się świetnie opiekowała.&lt;br /&gt;No ok, trzy ostatnie mioty początkowo wychowywała na mojej poduszce i było to troszkę męczące, ale z drugiej strony, nie sposób się z nią nie zgodzić, że to najlepsze miejsce w całym domu.&lt;br /&gt;Teraz Oliwka jest hodowlaną emerytką, kastratką, której wrócił charakter kociaka, zapuściła brzuszek, biega skacze i prowokuje mnie do gonitw. Z bliżej nieznanego mi powodu uznała, że ja jestem najlepsza do zabawy w berka.&lt;br /&gt;Mam mocne podejrzenie, że podczas kastracji Pani Wet uszkodziła coś Olce w środku, bo mruczenie nie chce się wyłączyć, ale nie narzekamy, w końcu kot jest od mruczenia. I od grzania kolan.&lt;br /&gt;Olka jest u nas na specjalnych prawach i wolno jej wszystko.&lt;br /&gt;I ostatnio często myślę, że ośli upór to wcale nie wada charakteru, tylko zaleta.&lt;br /&gt;Bo co by było, gdybym posłuchała pięć lat temu olkowej hodowczyni, która pokazywała mi palcem drugą koteczkę i tłumaczyła: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ta eta łutszaja!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Ale ja byłam twarda i uparcie powtarzałam, wskazując palcem beżową kruszynę: ale ja chcę TĄ!&lt;br /&gt;I przysięgam na wszystkie scardiniusowe mioty: lepiej wybrać nie mogłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-8702376474864743535?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/8702376474864743535/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=8702376474864743535' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/8702376474864743535'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/8702376474864743535'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2008/03/oliva.html' title='Oliva'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_IbjX_bMTZ14/R-rMzHic60I/AAAAAAAAAAM/9hPsZ-PnOzk/s72-c/olka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-6900939507760799975</id><published>2008-03-20T19:43:00.000+01:00</published><updated>2008-03-20T20:06:54.625+01:00</updated><title type='text'>Początek</title><content type='html'>Początek był banalny i standardowy, jak w większości takich przypadków. Był dom, do którego były przynoszone znalezione na ulicach, śmietnikach i wyciągnięte z piwnic koty i psy, a na stałe chomiki, świnki morskie, żółwie, kanarzyca Basia, papużki faliste, myszki, patyczaki, akwarium.....  I przez wiele lat 2 psy: Karo i Ikar.&lt;br /&gt;Niestandardowa była tylko święta cierpliwość mojej Mamy, która godziła się na to całe towarzystwo, wykładała kasę na weterynarza, pomagała doglądać, pielęgnować i znajdować nowe domy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasze pierwsze koty na dłużej, to były Maciek 1 i Maciek 2.&lt;br /&gt;Jeden znaleziony jako kociak z połamaną łapą, drugi był chory i po wyleczeniu jakoś tak został. Maćki wyglądały prawie indentycznie, piękne, biało-bure, zielonookie kocury. Maćki były kotami, które wpadały zjeść i przespać się. Jednego znalazłam pewnego dnia na śnieżnej zaspie przy ulicy, w nienaturalnej pozycji, z szeroko otwartymi, pustymi oczami. Drugi pewnego dnia wyszedł i już nigdy się nie pojawił.....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Długo trwało, zanim pojawiła się Kicia. Nie wiadomo skąd, jak i kiedy. Piękna, czyściutka i zadbana, czarno biała kotka stała przy wejściu do bloku i rozpaczliwie próbowała zwrócić na siebie uwagę. Wzięliśmy ją do domu, żeby nakarmić i wypuścić. Tak obiecałyśmy Mamie, Olga i ja, zaklinając się, że tylko na chwilkę. Ale Kicia jak już umościła się na kanapie, oświadczyła, że nigdzie nie idzie. I to był mój pierwszy, całkowicie domowy kot.&lt;br /&gt;Po kilku latach umilania nam życia mruczeniem, przez naszą niewiedzę i niefrasobliwość, Kicia zaginęła. Mimo kilkumiesięcznych poszukiwań nie odnalazła się nigdy.&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że tak jak przy wmeldowaniu się do nas, Kicia wprosiła się do czyjegoś domu&lt;br /&gt;i została na stałe, grzejąc inne kolana i mrucząc innym ludziom. Mam nadzieję i wierzę, że tak właśnie się stało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po kilku latach, gdy z mężem i 4-letnią córeczką przeprowadzaliśmy się "na swoje", w naszej rodzinie pojawiła się Oliwka.&lt;br /&gt;A razem z Oliwką zaczęła się era korniszy i straszna choroba: korniszoza.&lt;br /&gt;No i co tak mruczysz Olka?&lt;br /&gt;Następnym razem będzie o Tobie, bo inaczej być nie może, wiadomo.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-6900939507760799975?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/6900939507760799975/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=6900939507760799975' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/6900939507760799975'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/6900939507760799975'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2008/03/pocztek.html' title='Początek'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9066476669888281182.post-4687717802676079758</id><published>2008-03-19T18:10:00.000+01:00</published><updated>2008-03-19T18:18:27.471+01:00</updated><title type='text'>Pisz, pisz, pisz!</title><content type='html'>Taaaak, łatwo powiedzieć, trudniej pisać. Ale może to rzeczywiście nie jest zły pomysł? Natku, Kasiorko, Kitty i inni namawiacze: spróbuję więc pisać.  O czym będzie? Głównie o nich.&lt;br /&gt;Ale też trochę o nas i o Was. Tylko od czego zacząć............? Najlepiej będzie chyba od początku.&lt;br /&gt;Więc będzie o początku. Jutro.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9066476669888281182-4687717802676079758?l=scardinius.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://scardinius.blogspot.com/feeds/4687717802676079758/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9066476669888281182&amp;postID=4687717802676079758' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/4687717802676079758'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9066476669888281182/posts/default/4687717802676079758'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://scardinius.blogspot.com/2008/03/pisz-pisz-pisz.html' title='Pisz, pisz, pisz!'/><author><name>Scardinius</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12880629821710165019</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
